sobota, 2 lipca 2016

Epilog

Blue's POV

Byliśmy na przyjęciu weselnym i każdy wyglądał na szczęśliwego. Włączając mnie do tej grupy ludzi oczywiście.
Chodziłam dookoła rozmawiając z ludźmi którzy przyszli i dziękowałam prawie wszystkim, tak sądzę. Harry robił to samo ale wszystko czego teraz chciałam to było znalezienie go, porozmawianie z nim i pocałowanie go.
Noelle wydawało się że znalazła zainteresowanie Luke'iem, oczywiście. Znałam się i teraz wiedziałam jak ona flirtuje i działa na ludzi dookoła siebie przez to spojrzenie.
Pokonałam drogę do nich obojga i usłyszałam że śmieją się z czegoś zanim oboje zauważyli że do nich podchodzę.
-Cześć ludzie- pomachałam unosząc brwi.
-Hej!- Noelle zawołała, kompletnie nie mając bladego pojęcia dlaczego przyszłam od tak.
Luke uśmiechnął się zakłopotany, oczywiście załapując i odwrócił wzrok.
-Jak życie?- odchrząknęłam
-Dlaczego zachowujesz się tak dziwnie?- Noelle wydęła wargi a ja pociągnęłam ją w innym kierunku -Zostań tam Luke-
Kiedy odeszłyśmy na daleki dystans miała zdezorientowany wyraz twarzy - Czy coś się stało?-
-O czym rozmawialiście?- pisnęłam uśmiechając się.
-Oh rozmawialiśmy o krokach tanecznych... I o tym że mogłabym zdecydowanie pobić go w bitwie tanecznej. Właśnie mieliśmy zatańczyć jeden, ponieważ leciała moja ulubiona piosenka!- wykonała mały taniec na co się zaśmiałam.
-Lubisz go?-
-Oh Blue. Jesteś głupia- zaśmiała się kręcąc głową.
-Lubisz! To przecież oczywiste-
-Poznałam go jakieś pięć minut temu-
-Cóż pięć minut może już coś znaczyć. Sama zobacz gdzie pięć minut zaprowadziło mnie i Harry'ego?-
-Nie mów mi tego, nie chce wiedzieć jakie było wasze pierwsze pięć minut- machnęła mi ręką zamykając oczy a ja się zaśmiałam.
-Noelle, to jest okej że go lubisz... Mam na myśli...-
-Yeah, yeah jest naprawdę uroczy... I jest Australijczykiem. A do tego jest naprawdę wysoki!-
-Yep, naprawdę jest!-
-Idź do niego- uśmiechnęłam się zachęcająco, przytakując mocno.
-Mamy zamiar tańczyć, Blue. Oh przestań-
-Wykorzystaj to jak najlepiej, uśmiechaj się do niego i zacznij go do siebie przekonywać. On to lubi.-
-Blue, jestem prawie pewna że Luke nie jest Harry'm!- Noelle zawołała, śmiejąc się. Mogłam zauważyć jej zaróżowione policzki - Chciałabym mieć twoją pewność siebie. Nigdy bym tego nie zrobiła-
Wzruszyłam ramionami uśmiechając się - Cóż twój Australijczyk czeka- wskazałam
.
.
****
.
Każdy siedział, pijąc drinki lub po prostu rozmawiając kompletnie o przypadkowych rzeczach.
Ale to trwało dopóki piosenka się nie zmieniła.
Zesztywniałam, moje oczy lekko się rozszerzyły kiedy moje serce skoczyło.
To było "Never Stop" SafetySuit.
Sapnęłam i przytrzymałam dłoń przy moich ustach, znalazłam Harry'ego stojącego za mną z jego dłońmi schowanymi w kieszeniach.
-Pani Styles, czy mogę prosić o taniec?- uśmiechnął się krzywo.
Podeszłam do niego, moje ramiona pokonały drogę by owinąć się wokół jego szyi kiedy przymknęłam oczy.
-S.skąd wiedziałeś?- wyjąkałam w pełni zaskoczona.
-Co, tą piosenkę?- wyszeptał
Lekko przytaknęłam patrząc na niego.
-List Tylera. Znalazłem go na schodach w pokoju... To było na odwrocie.. Czekaj nie zupełnie.. Ale piosenka była zapisana na odwrocie. To mówiło, P.S.. zagraj może tą piosenkę na swoim ślubie?-
-Oh- powiedziałam ledwo słyszalnie do ucha Harry'ego -To była jego ulubiona piosenka... Tyler'a-
-Domyśliłem się- pokiwał głową uśmiechając się słabo -To piękna piosenka.. To dlatego ją zagraliśmy-
Pokiwałam głową, uciszając go kiedy tańczyliśmy wolno w tym momencie.
Moja głowa opierała się o jego klatkę a jego ramiona było wokoło mojej talii. Czułam jego palce które wolno rysowały kółka na moim biodrze i czułam że zaczynam płakać.

Nigdy nie przestanę próbować

Nigdy nie przestanę patrzeć jak odchodzisz


Nigdy nie przestanę gubić oddechu

Widzę,że z powrotem patrzysz na mnie

Nigdy nie przestanę trzymać Twojej dłoni

Nigdy nie przestanę otwierać Ci drzwi


Nigdy nie przestanę wybierać Ciebie,kochanie


Nigdy się do Ciebie nie przyzwyczaję


-Pamiętasz... Ten dzień kiedy przyszedłeś do mojego akademika i zacząłeś całować mnie z znikąd? - przypomniałam uśmiechając się.
-Yeah, to było romantyczne-
Zaśmiałam się kiwając głową w potwierdzeniu.
-Yeah chodzi o to że... Czułam się inaczej tego dnia. Część mnie w tym momencie mówiła... Może lubię Harry'ego. Może to dlatego on zawsze jest tutaj dla mnie. Ale Harry jeśli ty nie zauważyłeś... Nawet jeśli wszystko czego chcieliśmy to był seks od samego początku my nadal chroniliśmy siebie nawzajem przed niebezpieczeństwem, nawet jeśli to oznaczało by uderzenie w twarz od Justina Biebera. I nawet jeśli to oznaczało by... kłamstwo- zaśmiałam się a on uśmiechnął się patrząc w dół na mnie.
-Wiesz, nawet od początku, czułam pragnienie by cię chronić. Nawet jeśli to oznaczało szalonego kretyna który cie oszukiwał. I nawet jeśli to oznaczało Kendall która raniła mnie za plecami.-
Spojrzałam na niego zaskoczona -Wiedziałeś?-
-Domyśliłem się. Wszystko czego chciała to były pieniądze- westchnął
Zastanowiłam się nad tym, nie sprawdzałam nawet mojego konta bankowego. Zastanowiło mnie to czy także miałam te pieniądze?...
-Przepraszam- powiedziałam znikąd, wiedziałam że to mogłoby go załamać.
-Nie, nie... Trzymałem się w porządku. Ponieważ wiedziałem że zawsze znajdę drogę żeby do ciebie wrócić i wiedziałem że jesteś jedyną osobą z którą chce spędzić resztę mojego życia... Jeśli to nie brzmi zbyt tandetnie-
-To brzmi bardzo tandetnie- pokiwałam głową przecierając oczy a on się zaśmiał zostawiając pocałunek w tym miejscu gdzie płynęła moja łza a później w końcu na moich wargach.
Lekko wspięłam się na palcach żeby być nieco wyższą kiedy nasze usta poruszały się w pięknym synchronie.
.
.
.
******

Później tego dnia nadszedł czas kiedy miałam rzucić bukiet moich kwiatów za siebie żeby jakaś dziewczyna mogła go złapać. To oczywiście oznaczało że to będzie kolejna osoba która wyjdzie za mąż.
Odwróciłam się tyłem do nich i uśmiechnęłam się kiedy usłyszałam od nich że są gotowe i piszczały.
-Gotowe?- zawołałam.
-W porządku dawaj!- usłyszałam Noelle i się zaśmiałam
-Raz... Dwa... Trzy!- krzyknęłam i rzuciłam kwiaty do nieba które poleciały dokładnie za mnie.
Odwróciłam się i zauważyłam że Hannah je złapała
-O mój boże- zaśmiała się nerwowo -Nie mam pojęcia jakim cudem mam wyjść za mąż skoro ja...-
Niall podszedł do niej i powstrzymał ją od mówienia dalej. On po prostu... ją pocałował.
Cóż nareszcie wykorzystał moją radę.
Zrelaksowała się, później jej ramiona owinęły się w około jego szyi i wplotła palce w jego włosy.
Cmoknął ją w policzek zanim się od siebie odsunęli.
Hannah była zarumieniona jak szalona, pisnęłam bardzo zadowolona z nich. O mój Boże.
-Ja cię poślubię- Niall się uśmiechnął a ona przytrzymała dłoń przy ustach w szoku.
-Ja... Niall ja nigdy nie przestałam.... kochać cię-
-Ja tak samo- powiedział wolno kręcąc swoją głową.
Po tym Hannah była cała we łzach, bukiet nadal był w jej dłoni kiedy pocałowała go kolejny raz.
To było naprawdę piękne.
Leah i Ashton także wymieniali się co jakiś czas całusami. Dalej była Noelle i Luke. Wciąż starali się lepiej poznać. I wreszcie byli tam Emma i Tyler którzy gonili siebie nawzajem bo prawdopodobnie bawili się w jakąś grę.
Sapnęłam lekko podskakując kiedy poczułam ramiona owinięte wokół mojej talii i policzek położony na moim ramieniu.
Obróciłam lekko moją głowę i znalazłam Harry'ego uśmiechającego się w stronę Nialla i Hannah.
-Są tacy uroczy, nieprawdaż?- uśmiechnęłam się również tam patrząc.
-Yeah, ale my jesteśmy lepszą parą- uśmiechnął się a ja się zaśmiałam.
Typowy, konkurencyjny Harry.
-Yeah. Yeah jesteśmy- zgodziłam się z nim a on zostawił długi i głęboki pocałunek na mojej szyi, uśmiechnęłam się kiedy przytulił swoją twarz do mojej szyi.
Zaczął nucić piosenkę do której tańczyliśmy, a ja po prostu słuchałam go w tym momencie.
-Nigdy się do ciebie nie przyzwyczaję- wymruczałam słowa piosenki a on uśmiechnął się do mnie
.
.
-Oh i Harry przy okazji-
Spojrzał na mnie pytająco a ja się uśmiechnęłam.
-Nienawidzę cie- droczyłam się.
W tym momencie roześmiał się, wiedząc że już zamknęliśmy za sobą drzwi na ten temat.
I to był początek czegoś cholernie pięknego.
.
.
*KONIEC*

--------------------------------------------------------------------------------------
Dotarliśmy do końca tego pięknego fanfiction.
Mamy nadzieję że podobało wam się nasze tłumaczenie.
Wiem że droga do końca była wyboista łącznie z długą przerwą ale w końcu tutaj dotarliśmy.
Chcemy podziękować wszystkim którzy byli z nami dzielnie od samego początku do końca, lecz dziękujemy też tym którzy dotarli niedawno lub nawet przestali czytać.
Bez was nie miałoby to sensu.

Mamy do was jeszcze jedną i już na razie ostatnią prośbę.
Chciałybyśmy aby pod tym epilogiem zostawił komentarz każdy kto czytał to fanfiction.
Wiemy że nie każdy komentował każdy rozdział dlatego tutaj proszę zróbcie to dla nas.
Chcemy zobaczyć ile osób tak naprawdę było tutaj z nami :*
Nawet jeśli będą to anonimowe komentarze podpiszcie je jakoś kochani. xx

Co do drugiej części na pewno pojawi się tutaj jakaś informacja. 
Mamy pozwolenie więc na pewno z nią ruszymy.

Na razie naprawdę dziękujemy wam za wszystko, 
byliście, jesteście i mamy nadzieję że będziecie z nami dalej.
I wspólnie poznamy dalsze losy naszych bohaterów.

DZIĘKUJEMY!

Berry and Lola ♥

czwartek, 30 czerwca 2016

Rozdział 61

.
Blue's POV:
.
*DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ*
.
Można powiedzieć, że.. Fani przyjęli wiadomość naprawdę dobrze.
Ta, oczywiście pojawiły się łzy, ale ludzie byli szczęśliwi wiedząc, że Harry teraz dorósł, ma żonę i dzieci z obrazka.
Aktualnie, fani byli naprawdę podekscytowani Emmą i Tylerem. Cieszyłam się, że nie było takich ludzi, którzy byli smutni z tego powodu czy coś takiego.
Ale ślub był.. Jutro. Dzień na, który wszyscy czekaliśmy, naprawdę.
Cały świat wiedział, że miał to być mały sekret.. I to było po pierwsze przytłaczające, ale z drugiej strony.. Społeczność przyjęła to z wdzięcznością. Pomijając wszystkich hejterów, ale tak. Nie przejmowaliśmy się nimi zbytnio.
Była 1 po południu, ja, Hannah, Noelle i jej przyjaciółka, Leah byłyśmy w sklepie z sukienkami.
Tak, Noelle. Nie wyrządziła mi żadnej krzywdy, to przez to napięcie.. I z biegiem czasu, stała się również moją przyjaciółką. Więc już nie była dłużej moim wrogiem.
Coś bardziej jak wróg i przyjaciółka w jednym.
A teraz? Jest jedną z moich druhen.
Ja i Hannah wróciliśmy do LA, razem z wszystkimi chłopcami i dzieciakami, aby wziąć ślub tutaj. Wszystkie plany były zrobione, wszystkie. Każde zaproszenie było wysłane i wszystko szło dobrze. Nie wiem więc dlaczego nadal byłam taka nerwowa.
Została tylko jedna rzecz i była to moja sukienka ślubna. Jak mogłam o tym nie pomyśleć? To prawdopodobnie najważniejsza rzecz a ja nadal nie miałam sukienki. A jutro był ślub.
Wyszłam z przymierzalni, ubrana w długą, białą sukienką, którą Hannah dla mnie zrobiła, delikatnie fałdki pojawiały się na końcu sukienki, kiedy trzymałam ją w górze. Również miałam welon, który Hannah zrobiła i..
Trzy dziewczyny gadały o bzdurach, dopóki mnie nie zobaczyły.
Zamilknęły na kilka chwil, przez co zaczęłam się martwić. Patrzyły na mnie z szokiem wymalowanym na ich twarzach.
-Umm.. Czy źle wyglądam?- Przechyliłam głowę, ale wtedy zaczęły wariować.
-BLUE O MÓJ BOŻE! HARRY TO POKOCHA! BARDZO!- Hannah krzyknęła, biegnąc do mnie i przytuliła mnie kurczowo, przez co poczułam, że zaczynam się rozpadać.
-Oww.- Zachichotałam, wstrzymując oddech.- Nie mogę.. Oddychać!
-Oh!- Powiedziała zdając sobie z tego sprawę, pozwalając mi odetchnąć, na co się uśmiechnęłam.- Ale jezu Blue. Harry będzie.. Całkowicie oszołomiony.
-Tak właściwie to gdzie on jest?
-Cóż, nie możemy ci powiedzieć. To przynosi pecha dla panny młodej i pana młodego kiedy widzą się przed ślubem!
-A co z Emmą i Tylerem?!- Sapnęłam.- I kiedy Gemma i Anne tutaj będą, ja--
-Shh, uspokoisz się? Gemma i Anne są na lotnisku. Aktualnie pokonują swoją drogę gdzieś, gdzie nie możemy ci powiedzieć, dlatego że to właśnie tam Harry jest razem z dzieciakami.- Noelle zachichotała, wzruszając ramionami.
-Okej.- Wypuściłam powietrze z ust, bawiąc się moją sukienką, kiedy Hannah odrzuciła moje dłonie.
-To naprawdę delikatny materiał moja kochana! Nie może być zmarnowany.- Hannah powiedziała z brytyjskim akcentem, sprawiając że Leah zaczęła chichotać.
Leah. Cóż, ona.. Umawiała się z Ashton'em. Tak jest, Ashton'em Irwin'em z 5 Seconds of Summer.
Powiedzieli, że spotkają się z nami w kościele gdzie odbędzie się ślub, co naprawdę sprawiało że byłam podekscytowana.. Nie widziałam ich tak długo. Ostatnim razem było to na zakończeniu. I to było na tyle.
Naprawdę zastanawiałam się, na jaki kolor włosów aktualnie Michael się zafarbował.. Huh.
-Jaki Michel ma teraz kolor?- Zapytałam Leah, wypowiadając moje myśli.
-Jego włosy?- Uśmiechnęła się cwanie.- Zielone i czarne. Coś jak ten super bohater.. Uh, zielona latarnia czy coś takiego.
Zaśmiałam się, przykładając moją dłoń do ust. Nie mogłam uwierzyć, że po takim czasie, on nadal będzie farbował swoje włosy. Byłam zaskoczona tym że nadal nie był całkowicie łysy.
-O boże.- Hannah uśmiechnęła się cwanie, potrząsając swoją głową, ale na pewno myślała o czymś całkowicie innym.
-Kaszl, kaszl.. Nial.- Sztucznie zakaszlałam, uśmiechając się cwanie.
Westchnęła.
-Wiesz.. Rozmawialiśmy o tym. Powiedział że chce poczekać aż coś się wydarzy.
-Cóż.. Co chce żeby się wydarzyło, tak właściwie?
Hannah jedynie wzruszyła ramionami, zagryzając wargę.
-Ale teraz, jest wszystko z tobą okej? Nie martw się o mnie, albo Niall'a.
-Ty i Niall byście wyglądali naprawdę słodko razem.- Noelle powiedziała ciężko, na co zachichotałam.
-Prawda?- Zgodziłam się, przez co wszystkie skończyłyśmy śmiejąc się, a policzki Hanny były całe różowe.
.
.
Harry's POV:
.
-Oh, to piękne Em.- Uśmiechnąłem się, kiedy usiadła na moich udach, pokazując mi obrazek jaki narysowała. Ja, Blue, Tyler i ona.
Dookoła nas wszystkich było ogromne czerwone serce i mała gwiazdka na co zachichotałem.
-Jesteśmy teraz wielką, szczęśliwą rodziną teraz!- Tyler uśmiechnął się szeroko, podskakując by też móc usiąść na moich udach.
-Chciałabym być artystką kiedy dorosnę. To byłoby naprawdę fajne.- Emma uśmiechnęła się promiennie.
Chciałem oddać jej rysunek, zanim ta pokiwała głową.
-Ty go zatrzymaj, tatusiu.
Uśmiechnąłem się, mierzwiąc zabawnie jej włosy.
-Dziękuję, to naprawdę dużo znaczy Em. A ty Tyler. Sprzątnij wszystkie zabawki z ziemi. Co się stało?- Zachichotałem, na co on wydymał wargi wzruszając ramionami.
Oczywiście pomogłem powsadzać je z powrotem, podczas gdy Emma nadal pracowała nad kolejnymi obrazkami.
-Gdzie mamusia? Na pewno chciałaby zobaczyć moje rysunki!
-Oh, mamusia nadal szykuje się na jutrzejszy ślub. Obiecuję, że jutro już ją zobaczysz.- Kiwnąłem głową.
Uśmiechnęła się w odpowiedzi, spoglądając ponownie na swój obrazek.
Byliśmy teraz w hotelu, chłopcy mieli swoje własne pokoje, gdyż każdy chciał mieć swoją własną przestrzeń. Cóż, to tyczy się Zayn'a, ale tak.
Usłyszałem pukanie do drzwi, głośne pukanie, mogę dodać, razem z krzykami.
-Nie nie nie, to duchy!- Tyler sapnął.
-Nie, nie martw się, ochronię waszą dwójkę.- Również zagrałem, uśmiechając się kiedy szedłem do drzwi.
-Bądź ostrożny tatusiu!- Emma zawołała.
Otworzyłem drzwi, gdzie pojawili się punki.
-Cześć, punki.- Zażartowałem. Zawsze ich tak nazywałem.- Nie wiedziałem że jesteście w mieście?
-Oh cóż jesteśmy! Nie chcieliśmy przegapić jutrzejszego ślubu, jak byśmy mogli?
-Wy--
-Nie zrobilibyśmy tego.- Michael zachichotał, ucinając mi, kiedy ich wszystkich przytuliłem, po czym wpuściłem do środka.
-Em, Tyler to są przyjaciele waszej mamy i moi. Przywitajcie się!
Emma i Tyler pomachali do nich.
-Dl-dlaczego jesteś taki duży?- Tyler sapnął do Luka, patrząc na niego jakby był jakimś wieżowcem.
Luke zaśmiał się, uśmiechając się do niego w dół.
-To jest jedynie rzecz dorastania, wiesz?
-Chcę być wysoki. Jak ty!- Tyler wydymał wargi.
-Oh cóż, wkrótce będziesz, okej? Nie martw się tym.- Wskazałem, pochylając się nad nim i zabawnie dotykając jego nosek.
Tyler uśmiechnął się szeroko, przytulając mnie z niczego kiedy zaśmiałem się.
-Więc gdzie jest panna młoda?- Michael zapytał.
-Gdzieś. Dziewczyny powiedziały że nie powinienem tego wiedzieć bo przynosi pecha przed ślubem, więc..
-Oh tak, cóż, to prawda.- Calum zgodził się, uśmiechając się kiedy skrzyżował swoje ręce na klatce piersiowej.- Chłopie, czas tak szybko minął. Żenisz się, Zayn się żeni, Louis się żeni.. Wow.
-Ta. To stało się tak szybko. Teraz mam rodzinę. Możesz w to uwierzyć? To niesamowite.
-Ta, naprawdę jest.
.
.
Blue's POV:
.
Po przymierzeniu sukienki i wszystkiego, wszystko wyglądało na dokończone. Jutro wychodzę za mąż, wszyscy, których kocham i są dla mnie ważni przychodzą.. To było najlepsze. Nie muszę prosić o nic więcej.
Ale wtedy.. Była jeszcze jedna ważna rzecz, którą musiałam załatwić kiedy nadal jestem w LA.
-Hej? Możesz mnie zawieść do Tyler'a?- Zapytałam Hannę kiedy zatrzymaliśmy się na światłach.
-Oczywiście. Tak.- Hannah kiwnęła głową, spoglądając na mnie.- Prawdopodobnie powinnaś zdobyć jakieś kwiaty.
-Oh. Tak.- Uśmiechnęłam się lekko, kiwając.- Zdobędę na mojej drodze.
-Jesteś pewna, że wszystko będzie w porządku, kiedy będziesz tam sama?- Zapytała Lea, zwracając głowę w moją stronę.
Kiwnęłam uspokajająco, nie mogłam zmusić siebie do powiedzenia czegoś.. Nie miałam pojęcia dlaczego.
-Będzie dobrze, Blue. Jestem pewna, że ucieszyłby się, że przyjdziesz go odwiedzić.
-Ucieszy się.- Poprawiłam mamrocząc, patrząc w dół na swoje dłonie.
.
Kiedy tylko wysiadłam, powiedziałam Hannie, że zadzwonię do niej aby dać znacz czy ze mną w porządku. Ale jak na razie, chciałam pobyć chwilę sama.
Idąc chodnikiem, pomiędzy grobami, mijałam wiele innych, trzymając różę przy swojej klatce piersiowej. Moje włosy były rozwiewane w każdym kierunku, zauważając, że był to naprawdę wietrzny dzień, ale nie obchodziło mnie to. Nie odwiedzałam go.. Ani razu, od tych pięciu lat. I to tylko dlatego, że nie było mnie w LA.
Ale teraz tutaj byłam. Sama. I miałam czas.
Tak szybko jak znalazłam jego imię, odetchnęłam głęboko kilka razy, zanim usiadłam naprzeciw grobu.
-Hej, Tyler.- Założyłam mały uśmiech.- Ja.. Wróciłam. W końcu.- Zachichotałam cicho.- Jak jest w niebie? Dobrze się tam bawisz?- Uśmiechnęłam się lekko bawiąc się kwiatami.- Kupiłam ci kwiatki.. Żeby sprawić, że twój grób będzie wyglądał lepiej niż inne. Wiesz, zasługujesz na to.- Wymamrotałam.
Przez dłuższy twarz trwała przyjemna cisza, chciałam tu po prostu być, w ten pogodny dzień. Zamknęłam oczy, kiedy wiatr zaczął wiać.
-Wiesz.. Emma i mój syn Tyler.. Naprawdę chcieliby cię poznać. I, jestem pewna, że pokochali by cię, tak samo jak kochają widzieć chłopców i Harry'ego.. Myślą że jesteś naprawdę silną osobą, ze swoją kondycją. Może jeżeli trzymał byś się jeszcze nieco dłużej. Sprawy byłyby lepsze.. Ale Tyler, już dłużej nie cierpię. Spełniłam obietnicę którą ci dałam.. Teraz mój ślub jest jutro.. Dzieci znają swojego tatę.. Ale było naprawdę dużo roboty.- Powiedziałam powoli.- Byłam zraniona naprawdę wiele razy zanim wszystko ułożyło się tak jak jest teraz. Ale.. To naprawdę na to zasługiwało. Spotkałam ciebie, zakochałam się w kimś o kim bym nigdy nie pomyślała w ten sposób.. I mam najsłodsze bliźniaki. Dorastają.. I to znaczy że ja też dorastam. Ale wiesz, najtrudniejszą częścią ze wszystkiego jest pozwolić przeszłości odejść.. Coś co miałeś. Wiem, że wybór jest dobry. Zmiany, to jest coś co może być albo dobre albo złe.. Teraz, jestem w porządku z tym. Dzięki tobie, czuję że zmiany mogą być czymś naprawdę pozytywną rzeczą w naszym życiu. Nawet jeżeli jest to w miłości, czy życiu. Wiem, że to dobra sprawa.- Podciągnęłam nosem, rozglądając się dookoła na niebieskie i świecące niebo.- Tyler, dziękuję.. Za to że nigdy nie odpuściłeś sobie mnie, mimo że ja odpuściłam ciebie.. Ale nie do końca. Nigdy sobie ciebie nie odpuściłam, nigdy nie zapomniałam.. Miałeś naprawdę dużą część w moim życiu.. Razem z twoją historią, nauczyłeś mnie że może sprawy mogą potoczyć się lepiej dla mnie i dla każdego kto ma gorszy okres. Wiem że rzeczy będą lepsze kiedy poczekam, teraz. I.. to prawda.- Uśmiechnęłam się lekko, wkładając kwiatki w wazon naprzeciw grobu, po czym westchnęłam.- Dziękuję za wszystko, Ty. Zawsze będę cię pamiętać.- Delikatnie przejechałam palcami po jego grobie po raz ostatni, zamykając oczy.- Do zobaczenia wkrótce.
.
*****
.
*NASTĘPNY DZIEŃ*
.
-CALUM!- Był pierwszą osobą którą zobaczyłam kiedy wysiadłam z auta, próbowałam jak najlepiej do niego podbiec trzymając swoją suknie w górze, ale to nie wydawało się działać, wyglądało to jakbym szła jak kaczka do niego, co było dość idiotyczne.
-Blue! O mój Boże wyglądasz ślicznie, kochanie.- Rozpromienił się biorąc mnie do mocnego uścisku.
Miałam swój bukiet kwiatów w jednej ręce więc użyłam drugiej aby go przytulić i się uśmiechnęłam.
-O Boże, tęskniłam za tobą. Gdzie reszta?
-Boo!- Ktoś próbował mnie przestraszyć i tak to był Ashton.
Uśmiechnęłam się, przywitałam się z pozostałymi chłopcami przytulając ich mocno. Luke chcąc pokazać jakim jest gentlemanem złożył pocałunek na mojej dłoni.
-Jak się macie chłopaki? Dobrze tak?
-Świetnie.- Michael się uśmiechnął.
-W tym całym waszym ubiorze huh? Uwielbiam wasze krawaty!- Wykrzyknęłam uśmiechając się.
-Cóż, dzięki, podoba nam się twoja sukienka.- Ashton odpowiedział wzruszając ramionami.
-Naprawdę? Hannah ją zrobiła.- Również wzruszyłam i ruszyłam z nimi w stronę kościoła.
Miałam nadzieję że nie byłam spóźniona. To mogłoby być całkiem żenujące jeśli bym to zrobiła.
Ale wtedy...
Zdałam sobie sprawę że nie ma mnie kto poprowadzić do ołtarza. My nigdy tak naprawdę o tym nie pomyśleliśmy i teraz mnie to lekko zmartwiło.
-Nikt nie poprowadzi mnie...- Wymamrotałam wzdychając.- Wiecie może ja...
-Aw Blue, nie martw się tym. Jestem pewien że jeden z chłopców lub jeden z nas chętnie to zrobi- Michael przytaknął.
Zamyśliłam się na moment, po tym pokręciłam swoją głową, mówiąc nie.
-Nie? Jesteś pewna?- Luke przechylił swoją głowę w moją stronę.
-Yeah, chcę iść sama... Żeby pokazać że mogę być niezależna, na własną rękę. Cóż... W ostateczności nawet do tego by pójść do ołtarza.
-To brzmi bardzo inspirująco, podoba mi się to.- Calum zaśmiał się lekko, wyciągając rękę do góry by przybić mi piątkę.
 .
.
Hannah przyszła wkrótce do mnie aby znaleźć mnie tutaj, mój żołądek skakał bez przerwy. Nie miałam pojęcia dlaczego tak bardzo się denerwowałam, chodzi o to że powtarzałam sobie tyle razy że wszystko będzie dobrze, ale teraz w tym momencie to... Nie mam pojęcia o czym do cholery wtedy mówiłam.
-Blue! Jesteś gotowa? Jesteśmy tu wszyscy. Podobnie jak w praktyce- Dodała.
-Ja.. Han, nie sądzę że dam radę to zrobić. Może ja....
-Blue, to się dzieje. Czas właśnie przyszedł. Harry także jest bardzo zdenerwowany by cię zobaczyć. Od całego pecha z zobaczenia cie dorastającej i narzeczonej aż do czegoś w postaci ślubu. Ale to dobrze! Wszystko pójdzie dobrze. Wiesz, przyszłam żeby poprowadzić cie do ołtarza. Przeczułam że będziesz kogoś do tego potrzebować- Uśmiechnęła się.- Więc dlaczego by nie wybrać twojej najlepszej przyjaciółki?
Zrobiłam się emocjonalna ze świadomością że ona sądziła że zrobi dla mnie coś tak miłego, przytuliłam ją do siebie.
-Oh Hannah... Planowałam iść sama..
-Co?! Nie. Nie pozwolę ci zażenować siebie samej w ten sposób.
-Yep, i to właśnie dlatego jesteś moją najlepszą przyjaciółką.- Uśmiechnęłam się kiedy ona pisnęła klaskając.
-Na tym to polega Blue. Jeśli będziesz się stresować, po prostu udawaj, że jesteśmy na próbie, a ty i Harry zwyczajnie się obijacie. Ale nie obijajcie się tak naprawdę.- Szybko dodała a ja pokiwałam głową.
-Zrozumiałam.- Odetchnęłam ale wciąż czułam tą dziurę w żołądku.
-Ja..
Chciałam powiedzieć coś jeszcze ale usłyszałam jak muzyka zaczęła grać.
-Cholera, Hannah.- Wyszeptałam. Obdarzyła mnie spojrzeniem mówiącym wiem że sobie poradzisz.
Drzwi się otworzyły, wolno spojrzałam na to jak wszyscy mi się przyglądają z uśmiechami na ich twarzach.
Niektórzy wyglądali na dumnych. Tak dokładniej byli to Niall, Louis, Liam, Zayn, Anne, Emma, Tyler i tak dalej.
Ale był tam jeden facet... Przyciągnął moje spojrzenie bardziej niż inni.
To był Harry, w tym uroczym smokingu. Miał kwiatka przypiętego z boku co od razu sprawiło że robiłam aww w moich myślach.
Harry miał także ten inny wyraz twarzy. To był uśmiech zmiksowany z wielką dumą na jego twarzy... Która mówiła.. To jest dziewczyna którą zamierzam poślubić. Wow.
Również się uśmiechnęłam, nieśmiało się rozejrzałam a moje ramię zaplątało się z Hannah kiedy razem ruszyłyśmy w stronę ołtarza.
Tak szybko jak dotarłyśmy do końca, Hannah pokazała mi kciuki uniesione do góry a po tym wróciła na swoje miejsce obok druhen, gdzie była także Noelle, Leah i Gemma.
Stałam naprzeciwko niego kiedy na mnie spojrzał kompletnie zahipnotyzowany. Jego świecące zielone oczy wyrażały tak dużo szczęścia co sprawiało że czułam ciepło od środka.
-Blue.. Wyglądasz tak pięknie, kochanie.- Wyszeptał do mnie a ja się uśmiechnęłam.
Motylki zaczęły absolutnie szaleć w tym momencie.
Kiedy muzyka się zatrzymała czułam się jakbym krzyczała z radości w tym momencie ale.... O mój Boże to naprawdę właśnie się działo.
Ostatnim razem jak pamiętam ja i Harry chcieliśmy się oboje pozabijać. W tym momencie... wszystko było zupełnie inaczej. Yeah, przebyliśmy długą drogę ale gdybym miała się zastanowić czy wróciłabym do tego od nowa gdybym mogła coś zmienić?.... To chciałabym przeżyć te czasy dokładnie tak samo i nie zmieniłabym ani jednego dnia. Po prostu będąc... .kompletnie szczęśliwą.
.
.

.
*****
.
.
-Czy ty Harry Styles'ie bierzesz rękę swojej pięknej przyszłej żony by żyć jak małżeństwo? Mimo zmian wyglądu, przez lepsze i gorsze dni, przez bogactwo i biedę.. Dopóki śmierć was nie rozłączy?-
Harry uśmiechnął się, nadal wyglądając na zadowolonego z siebie jak zawsze był. Nie mogłam nic poradzić ale także się uśmiechałam.
-Tak.
To samo pytanie przyszło do mnie kiedy wzruszyłam ramionami z uśmiechem.
-Yeah. Yeah, tak.
-Teraz proszę  przytoczcie wasze przysięgi.- Ksiądz uśmiechnął się przytakując.
.
.
-Oh, nie ty pierwszy.- Powiedzieliśmy w tym samym czasie co wywołało śmiech u każdego.
Harry się uśmiechnął.
-Okej, w takim razie ja zacznę.
Wyjął kartkę papieru ze swojej kieszeni, spojrzałam na niego zaskoczona. Czy on naprawdę ją napisał?
-Blue, ślubuję nigdy więcej cię nie zostawić. Wiem to na pewno, teraz... Wiem że mieliśmy kilka wybojów na drodze tu czy tam. Ale...Wiem teraz czego chcę. Okazało się że, skończyliśmy razem. Nawet jeśli martwiłem się bardzo tym że te tatuaże dla ciebie będą tylko wspomnieniem wygrawerowanym na mojej skórze... Teraz wiem że będziemy żyć tymi wspomnieniami razem. Blue, ślubuję że zawsze będę się z tobą zgadzał... Nawet jeśli będziesz w błędzie i nawet wtedy kiedy będziesz okropnie gotować.
Zaśmiałam się, zamykając oczy i kręcąc swoją głową. Jakoś łza szczęścia opuściła moje oko kiedy spojrzałam na niego godna podziwu.
-Hej, ale najbardziej ważne jest to... Ja ślubuję że zawsze będę cie kochał, i zawsze znajdę sposób by do ciebie wrócić. Ponieważ teraz wiem... Ze to nie było tylko jakieś licealne szaleństwo, to było coś naprawdę prawdziwego. I chcę to takim zachować. Chcę zachować ciebie, Blue Elizabeth Anderson.-
Byłam cała we łzach w tym momencie, uśmiechając się jak szalona kiedy kiwałam głową.
Kto wiedział że on potrafi być tak tandetny? 
-Kocham cię.- Poruszyłam ustami przed tym jak nastała moja kolej by wygłosić przysięgę.
Otarłam swoje łzy i odetchnęłam trzęsącym głosem.
-O mój Boże, stałam się bardzo emocjonalna.- Cicho się zaśmiałam ocierając swoje oczy. Prawdopodobnie wyglądałam zabawnie, widziałam że ludzie śmiali się z mojego komentarza.
-Więc, Harry... Ślubuję że już nigdy w ciebie nie zwątpię. Będąc szczerym.Nie ufałam ci do końca od początku, bałam się upadku bez kogoś kto mógłby mnie złapać... Ale później dostałam swoja odpowiedź, żeby tak właściwie podjąć ryzyko. Odchodziliśmy od siebie wiele razy... Przechodziliśmy z bardzo silnej pasji do nienawidzenia siebie do aktualnie całkowicie czegoś odwrotnego. Teraz wiem że mogę ci zaufać.. Nawet jeśli to oznacza przechodzenie przez coś trudnego od czasu do czasu. Ale, jesteśmy teraz tutaj. Mamy piękne dzieci, i to wszystko tutaj właśnie teraz... Aktualnie jestem szczęśliwa że skończyliśmy razem. Ale Harry, ślubuję że zawsze będę doceniać twoje świetne umiejętności gotowania i twoje powodzenie wśród kobiet. Ślubuję zawszę cie słuchać nawet jeśli oznaczało to będzie słuchanie gdy mówisz o serii "Szczęki" lub o wcześniejszych miłościach... To sprawia że jestem szczęśliwa, świadomość że jesteś. I ślubuję kochać cię i nie złościć się więcej na ciebie.
-Czy mogę dodać coś naprawdę szybko?- Uśmiechnął się wtrącając się. Na to wychodziło że nie byłam jedyną płaczącą do tej pory, Harry również to robił.
-Blue wiesz że masz racje. Ponieważ miłość jest czymś delikatnym. Nie powinna wyrządzić bólu i tak dalej... Powinna przynosić ciepłe serca i sprawiać że czujesz się jak na szczycie całego świata. I to jest  właśnie ten typ miłości który ty mi dajesz. Ja tak naprawdę... czuję się podłączony do ciebie Blue, jest to coś co nigdy więcej się nie rozstanie.
Przytaknęłam uśmiechając się jeszcze szerzej, ludzie robili awww jak szaleni. Mogłam usłyszeć Tyler'a i Emmę jak pisnęli z tyłu, zaśmiałam się.
.
.
-Możesz pocałować pannę młodą.
-Nareszcie.- Harry odetchnął, lekko odchylając moją talię do tyłu rozkoszując się tą chwilą.
Jego kciuk otarł moje łzy uśmiechając się.
-Więc to jest to.
-Yep.- Sapnęłam, jego język lekko oblizał jego wargi kiedy jego oczy spotkały moje.
Mogłam usłyszeć okrzyki i wiwaty mimo tego że jeszcze się nie pocałowaliśmy. Ale nawet wtedy spojrzenia wszystkich skierowane były na nas.... Czułam się tak jakbyśmy byli tu tylko ja i Harry.
Nadszedł ten moment. Ale znacznie bardziej niezapomniany niż noce w łóżku.
To było coś prawdziwego, coś co zostanie w moim umyśle na zawsze.
Palce Harry'ego pokonały swoją drogę do mojego policzka kiedy on nachylił się i mnie pocałował... Namiętniej niż tak jak robił to zwykle.
Byłam zaskoczona, motylki w moim brzuchu w tym momencie się zerwały.
Poczułam się tak jakbym była wolna... Wolna do zrobienia czegokolwiek bym tylko chciała w tym momencie.
Przechyliłam lekko głowę, druga ręka Harry'ego przytrzymywała moje plecy, moje ramiona były owinięte wokół jego szyi. Moje palce były wplecione w jego włosy, pocałunek trwał trochę długo.
-Woops!- Usłyszałam Gemmę.
-Yep to właśnie to!- Noelle zawołała.
-O KURCZE TO BYŁO GORĄCE!- Usłyszałam Louisa mówiącego w tyle, zaśmiałam się kiedy się od siebie odsunęliśmy. 
Tak szybko jak to zrobiliśmy zauważyłam jak Tyler razem z Emmą zakrywają sobie nawzajem oczy przez pocałunek a Harry parsknął.
To było szalenie urocze jak się zachowywali.
Kiedy spojrzałam jeszcze raz w jego oczy, moje rzęsy zatrzepotały.
Ponieważ... W tej chwili wszystko zmieni się na lepsze. Czuję to.
Wszystko dookoła mnie wyglądało jak w zwolnionym tempie kiedy spojrzałam na ludzi których kochałam i oni byli przy moim boku. 
Anne.
Gemma.
Hannah.
Noelle.
Mogłabym zrobić całą listę tych ludzi, naprawdę... I byłam im tak bardzo wdzięczna w tym momencie.
I może jedna inna osoba, która będzie duchowo przy mnie.
Uśmiechnęłam się, splotłam nasze palce z Harry'm kiedy ruszyliśmy w dół ołtarza.
Cóż... Tak to było. Znów.
Moje myśli przeniosły się do czasu kiedy to wszystko się zaczęło, i kiedy ja i Harry spotykaliśmy się każdej nocy...
A później wspomnienia wróciły do Kendall, ale teraz nie martwię się już nią ani trochę. Ponieważ teraz mieliśmy teraźniejszość. I miałam zamiar ruszyć do przodu, razem z Harry'm.
-Będziemy mieli trochę czasu dla siebie po tym wszystkim.- Wyszeptał do mojego ucha a jego usta lekko przygryzły jego płatek na co się uśmiechnęłam.
-Będziemy musieli być szybcy.
-Ale sprawię że będzie to specjalne, kochanie.- Mrugnął kiedy się uśmiechnęłam a on pocałował mnie w czubek głowy.
Wszystko było na swoim miejscu. I wszystko było dokładnie takie jakie powinno być...
.
Już więcej się nie bałam.
.
.
*KONIEC* 
 .

------------------------------------------------------------------------
.
Ten rozdział miał w sobie bardzo dużo emocji.
Po prostu tonę we łzach.
Ich ślub to najwspanialsza rzecz tutaj.

Kochani nie mogę w to uwierzyć że przed nami został już tylko epilog.
To fanfiction jest naprawdę wspaniałe i bardzo cieszymy się że będziemy tłumaczyć dla was drugą część.

Jak na razie to tyle małpki i do kolejnego już ostatniego "rozdziału" tej części:
PS I Hate You.!!
.
Kochamyy
Berry and Lola ♥

wtorek, 28 czerwca 2016

Rozdział 60

.
.
Blue's POV:
.
-Mamusiu, dlaczego wyglądasz na taką zmartwioną?
-Zmartwiona? Ja? Dlaczego miałabym być? Oczywiście, że nie kochanie.- Pokręciłam głową, wzdychając kiedy poklepałam Tyler'a po plecach.
-Mamusiu.- Emma uśmiechnęła się, przytulając mnie.- Co jest nie tak?
Ona dosłownie brzmiała jak dorosła przez dwie sekundy, przez co się uśmiechnęłam.
Spojrzałam na Harry'ego, który wpatrywał się w coś niespokojnie.
Chłopcy mieli ten sam wyraz na swoich twarzach, kiedy czekaliśmy kto z nas zacznie mówić pierwszy.
Tyler i Emma siedzieli, czekając i wędrując wzrokiem ode mnie do Harry'ego, następnie do Hanny i na końcu do chłopców.
-Okej.- Wypuściłam powietrze z ust, patrząc na nich skoncentrowana.- Więc.. Zawsze zastanawialiście się gdzie przez ten cały czas był wasz tatuś, tak? I nigdy wam nie powiedziałam.
Dzieciaki kiwnęli na moje słowa.
-Cóż, ci chłopcy.. Są waszymi wujkami, kochani.- Westchnęłam, uśmiechając się lekko.- To wujek, Niall, Louis, Liam i Zayn. A to.. Kochani, to jest wasz tato. Harry, był waszym tatą od początku. I przepraszam, że nie mogłam się zebrać do tego aby wam powiedzieć. Jak wiecie, nie było go przez długi czas.
Przez chwilę była cisza, podczas której dzieciaki zmieszane patrzyła to na mnie, to na Harry'ego.
-Przepraszam.- Westchnęłam.- On jest waszym tatą.
-Tatą? On jest moim tatą?- Emma wyszeptała.
Myślałam że oboje wybuchną płaczem, jednak było to w dobrym sensie.
-TATUSIU! M-M-M-MY TĘSKNILIŚMY ZA TOBĄ!- Rozpromieniała, podbiegając do niego i go przytuliła. Harry przykucnął przy niej zadowolony, a Tyler zrobił to samo i podbiegł do niego, również go przytulając.
Sapnęłam, uśmiechając się kiedy przyłożyłam dłoń do ust. To były łzy szczęścia, które pojawiły się w moich oczach, a moje usta zaczęły drgać.
-Trochę więcej przestrzeni jest jeszcze dla jednej osoby.- Harry zachichotał lekko, zakładając lekki uśmiech. W jego oczach również były łzy, na co szczęśliwa rozpłakałam się i podbiegłam do nich, przytulając ich.
To było jak.. Najlepsza rzecz kiedykolwiek.
-O mój boże.- Wyszeptałam, podciągając nosem kiedy Harry trzymał dwoje małych dzieciaków w swoim uścisku. Jego ramię było owinięte wokół moich ramion, kiedy pocałował mnie w czubek głowy.
-Kocham cię.- Harry wymamrotał.
-Ja ciebie też.- Odpowiedziałam tym razem, kiwając.
-Więc kiedy ślub?- Hannah powiedziała podekscytowana.- Ponieważ, kiedy jestem tutaj, to najlepsze miejsce.
Zachichotałam kiwając głową.
-Ta. Dokładnie.- Wypuściłam powietrze z ust. zabierając pierścionek z stolika, gdzie zostawiłam go kilka dni temu. Z powrotem wkładając go na mojego palca, przez co Tyler się uśmiechnął.
-Ohhh, dlatego mamusia ma pierścionek! Ona poślubi tatusia!- Sapnął, zaskoczony i przyłożył dłoń do ust.
-Oh tak! Tak, oni to zrobią.- Hannah zachichotała, uśmiechając się.- Tatuś odszedł na długo, na długo.- Zmarszczyła brwi na Harry'ego, na co ja jęknęłam.
-Tak, nie było go.- Zakończyłam, ale ponownie przytuliłam oboje dzieciaków.
-Cześć, jestem Emma! Miło mi was poznać!
-Jestem Tyler i miło mi was poznać!
Dzieciaki zaczęły chodzić dookoła, potrząsając dłońmi chłopców, zachichotałam podczas gdy Harry parsknął.
-Mają dobre maniery.- Wyszeptał do mojego ucha kiedy usiadłam na jego udach.
-Uczyli się od najlepszych.- Odpowiedziałam, uśmiechając się kiedy poczułam jego zimne usta na moich policzku.
Nasze palce spotkały się podczas gdy spojrzałam na nie w dół.
-Więc kiedy on będzie? Ślub?- Harry zapytał, kiedy ja powoli wzruszyłam ramionami zastanawiając się.
-Mamy tonę rzeczy to zrobienia.. Mam na myśli, trzeba zaprosić gości, musimy zrobić te wszystkie rzeczy..
-Cóż, czy Gemma nie powiedziała że pomoże ci z planowaniem?
-Oh! Oh tak. Ta, powiedziała.- Zachichotałam, dosłownie sobie przypominając że powiedziała, że byłaby zachwycona pomagając mi planować ślub.
-To nie musi być jakaś wielka sprawa, to może być coś małego, razem i-
-Chcę żeby było idealne.- Wyszeptałam.
Mówię o idealnym.
Spojrzałam na Niall'a, który spojrzał na mnie pytająco.
-Mogę z tobą porozmawiać, Niall? Naprawdę sekundka w kuchni?
-Ta, jasne.- Wzruszył ramionami, kiwając raz.
Wstałam z ud Harry'ego, na co wydymał wargi kiedy odeszłam. Zaśmiałam się cicho.
Skierowałam się do kuchni, a Niall podążał za mną. Nadal był zmieszany i patrzył na mnie oczekująco.
-Co się stało, Blue?
-Hannah siedzi w salonie, czekając aż coś zrobisz. Masz zamiar coś zrobić?- Powiedziałam cicho, patrząc na niego surowo.
-Blue, minęło tyle czasu.. Od tamtego dnia. Wiesz, starałem się przekonać siebie że to było tylko zauroczenie. Małe, głupie zauroczenie. Wiesz, sprawy się nie ułożyły i-
-To nie prawda. Cóż.. Jest, ale nie dla mnie.. Ja.. Ja i Harry znaleźliśmy drogę by powrócić do siebie. Niall, Hannnah.. Ona nadal ma te uczucia do ciebie. I one nigdy tak naprawdę nie odeszły.
-C-co?- Zająknął się, a jego oczy otworzyły się szerzej.
-Ta. Dobry boże Niall, ona-
-Więc dlaczego wyjechała?- Westchnął.- Wiesz, chciałem wierzyć że ona też mnie lubi. Bo-
-Mój boże, ona cię nie lubi. Niall, ona dosłownie cię kocha, droga prosta.- Zmarszczyłam brwi.- Wiem, że nadal jest między wami jakiś lodowiec teraz.. Ale złam go. Pocałuj ją, cokolwiek. Po prostu zburz lód.- Ucichnęłam.
Nie dałam mu nawet czasu by odpowiedzieć, podczas gdy wyszłam z kuchni. Chwilę po tym, podążył za mną. Prawdopodobnie dałam mu powód by myśleć, zauważając że to był mój gol.
-Co mu powiedziałaś?- Zapytał Harry.
-Oh, wiesz.. Rzeczy o Hannie. Jakimi są pieprzonymi bratnimi duszami.- Wyszeptałam cicho, na co uśmiechnął się cwanie.
-On nadal gadał o niej nawet po tylu latach.. To rosło z dnia na dzień, aż do tego momentu.
-Cóż mam nadzieję że dobrze im pójdzie.. Naprawdę powinniśmy spróbować coś z tym zrobić.- Wyszeptałam, kiedy wszyscy rozmawiali o bzdurach z dzieciakami.
-Coś jak.. Ustawić ich na randkę?
-Nie, nie jesteśmy już nastolatkami.- Zachichotałam, potrząsając głową.- Mam na myśli, powinieneś porozmawiać z Niall'em, a ja zrobię to z Hanną.
-Oh.- Harry się uśmiechnął.- Cóż, właśnie to zrobimy.
-Po prostu kochasz się ze mną zgadzać. Nieprawdaż?
-Cóż, to jest to co robią faceci, wiesz. Dają dziewczyną ostatnie słowo.
Uśmiechnęłam się szeroko, na co on wybuchnął śmiechem całując mnie, delikatnie położyłam palce pod jego brodą.
-Eww!- Usłyszałam jak Emma krzyczy, Tyler również udawał krzyk, na co uśmiechnęłam się przez pocałunek.
Odsunęliśmy się od siebie, a ja musnęłam go jeszcze raz ustami.
.
.
******
.
Harry's POV:
.
-Więc..To jest to, co.- Louis westchnął, zagryzając swoją wargę.- Nie wiedziałem że czas tak szybko upłynie, chłopaki.- Westchnął, jego palce przejechały po twarzy.
-Tak, to właśnie to.- Zayn wymamrotał, patrząc na nas wszystkich, jakby mówił, Będę za tym wszystkim tęsknił.
-Więc.. Po dzisiejszym show, to naprawdę koniec? One Direction jest skończone na dobre?- Niall smutno spojrzał na resztę chłopaków, Hannah i Blue po prostu się przytulały kiedy my siedzieliśmy w kółku. Dzieci były zajęte graniem w salonie, dzieci w tym wieku z taką uprzejmością. To było takie.. Słodkie.
-Ta.- Odpowiedziałem.
-O mój boże, pozwólcie mi tylko powiedzieć.. To było najlepsze osiem lat w moim życiu. Życie marzeniami. Sprawiając że ludzie byli szczęśliwi.- Liam zagiął nas tym, uśmiechając się lekko.
Kiwnąłem głową, zgadzając się z nim.
-Na pewno będziemy to pamiętać przez długi czas..- Niall był w tym momencie naprawdę rozemocjonowany, w jego oczach pojawiły się oczy kiedy schował swoją twarz w dłonie.
Wszyscy w tym momencie zrobiliśmy "aww", a wkrótce się rozpłakaliśmy. Nawet ja.
-Będę za tym tęsknił. Naprawdę, chłopaki.- Wymamrotałem, kiedy razem z chłopakami zebraliśmy się w grupowym uścisku. Nigdy nie odpuścimy.
-Obiecuję, że pozostaniemy razem.- Usłyszałem jak Louis powiedział.
-Oczywiście że tak. Pójdziemy na nasze śluby, zobaczymy nasze dzieci.. Harry'ego pierwsze, oczywiście.- Zayn zachichotał lekko, wskazując na mnie. Uśmiechnąłem się cwanie, w jakiś sposób dumnie.
-Ale chłopaki, możemy na chwilę powrócić do tego jak to się zaczęło? Kiedy śpiewaliśmy podczas występów na żywo, po prostu się modląc aby nam się udało, każdego tygodnia. Każde zrobione video diary.. To odeszło tak szybko. Nasz pierwszy singiel, nasz ostatni album.. To niedorzeczne, co z tego wynikło, chłopaki. Oficjalnie żyliśmy naszymi marzeniami. I po postu wiem, że to nie jest koniec, nawet jeżeli One Direction gdzieś zniknie. Nadal będziemy tą grupką chłopaków.. Robiących to co kochają.- Liam powiedział wszystko, kiedy łzy spływały po jego twarzy kiedy ja kiwnąłem.
-Tak, dosłownie. Marzenia, nadal będą żyć. Nie ważne co.
-Kocham was, chłopaki.- Niall rozpromieniał, patrząc na nas wszystkich.
Wszyscy zaczęliśmy gadać, na co się uśmiechnąłem.
To było to.
.
.
-------------------------------------------
omfg, nie wiem jak wy, ale ja jestem cała we łzach
tłumacząc to zastanawiałam się jak to naprawdę będzie z chłopcami po "przerwie"
piszcie swoje odczucia co do rozdziału w komentarzach!
nie wiem co jeszcze mogłabym dodać od siebie więc
do następnego kochani!
Lots of Love, 
Lola xx

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Rozdział 59

Blue's POV

Zbliżaliśmy się do podjazdu i wciąż miałam uśmiech na mojej twarzy.
Miałam kurtkę Harry'ego na swoich ramionach kiedy jego ramię otulało moje ciało.
-Więc...- Harry wzruszył ramionami.
-Więc?..
-Dzieci. Powinniśmy...
-Obiecuję że im powiemy. Okej?- Przytaknęłam przerywając mu. -Chcę tego strasznie... Po prostu nie mam pojęcia jak. Zdaję się że oni bardzo polubili twoje towarzystwo. Przy innych ludziach oni zwykle są wstydliwi.
-Cóż, ostatecznie jestem ich ojcem- uśmiechnął się patrząc w dół na mnie.
Byliśmy teraz na ganku kiedy jego palec zaczął gładzić mój policzek, po chwili delikatnie mnie pocałował.
Przygryzam jego wargę i się uśmiechnęłam.
-Niby żartowniś a nadal zawsze dokucza.- Harry zauważył, potrząsając głową.
Zachichotałam i zadzwoniłam dzwonkiem dwa razy a po tym czekałam.
Po kilku minutach Gemma przyszła otworzyć drzwi, spojrzałam na mnie z uniesionymi brwiami.
-Powiedziałaś godzina, nie było cię przez cały dzień i noc... - Zaśmiała się patrząc na Harry'ego a potem na mnie.
-Tak cię przepraszam.- Westchnęłam.- My trochę... Po prostu mieliśmy trochę czasu dla nas samych. Rozmawialiśmy o wszystkim i tak dalej.
Część z tego była czystym kłamstwem, my po raz kolejny, bardziej nadrobiliśmy seks.
 To było szybkie, ale wciąż.. To było coś za czymś bardzo tęskniłam.
-Cóż to dobrze dla was. Dzieci już śpią. Więęc, jeśli jeszcze czegoś potrzebujecie to ja...
-Gemma zrobiłaś dzisiaj już tak wiele, dziękuje. To dużo dla mnie znaczy. Jesteśmy dłużni ci jeden dzień w porządku?- Zaśmiałam się a moja dłoń potarła jej ramię uspokajająco.
-Okej w takim razie. Będę się zbierać. Mama prawdopodobnie martwi się że zaginęłam w akcji. My zazwyczaj oglądamy CSI w takie noce jak ta i yeah.- Wyszła z domu machając do nas kiedy pokonywała schody z ganku.- Pa!- Zawołała idąc w dół ulicy.
Odmachaliśmy jej przed tym jak zniknęła i weszliśmy do środka.
-Yeah, rozmawialiśmy.- Harry powiedział sarkastycznie a ja się uśmiechnęłam.
-Cóż czego oczekiwałeś po mnie że jej powiem?- Mruknęłam uśmiechając się kiedy przeglądnęłam pocztę.
Wyglądały na nowe, może Gem odebrała je kiedy przyszedł listonosz.
Przeglądałam koperty zagryzając wargę.
-Rachunki. Rachunki. Cholera. I rachunki.- Zmarszczyłam brwi kiedy na nie patrzyłam.
Harry parsknął śmiechem, jego ramiona owinęły się wokół mojej talii i ułożył swój policzek na moim ramieniu.
Obserwował jak je oglądałam, w ręce miałam już ostatni... Był inny niż reszta którą przeglądnęłam.
-Harry.- Wymamrotałam pokazując mu list
Przekręcił głowę i przeczytał nagłówek
-To ze szkoły. Z liceum.
-Yeah.- Wskazałam na ostatnie zdanie.
-Zjazd szkolnych absolwentów z liceum.- Zawołał uśmiechając się.- Zdecydowanie powinniśmy pójść
-I... Co ludzie sobie o nas pomyślą?- Westchnęłam przygryzając nerwowo wargę.
-Hej, to nie ma znaczenia.- Pokręcił głową.
-Harry.. Wracając do liceum, chcieliśmy oderwać sobie nawzajem głowy.. I.. My nigdy naprawdę.. Nie powiedzieliśmy poważnego zdania o tym. Ludzie myślą że lepiej kiedy będziemy osobno, bo prawdopodobnie myślą, że pozabijamy się nawzajem. I.. Teraz jesteśmy zaręczeni, robiąc miłość i inne gówno. Plus, mamy dzieci. Dzieci!- Wykrzyknęłam, zaczynając nieco panikować.
-Blue! Uspokój się kochanie. Chcę zobaczyć zaskoczone miny na twarzach ludzi kiedy powiem im że jesteś moja i nic mnie nie obchodzi.- Wzruszył ramionami.
Naprawdę myślałam, że jest to szczere, ale nadal..
-Nadal.- Wymamrotałam.- Ja.. Hej, wiesz co, nie obchodzą mnie inni. I wiesz co, jeżeli mam ciebie nie obchodzi mnie nic innego. Cóż, nie licząc dzieci.
-I to jest zapał.- Zagruchał ściskając moje policzki.- Więc idziemy. Kiedy?
-W ten weekend.- Wskazałam.
-Więc idziemy.- Uśmiechnął się.
-Okej.- Oddałam uśmiech, na co on uderzył mnie w policzek.
.
.
Tej nocy, razem byliśmy w moim starym pokoju, pokoju który był wypełniony wspomnieniami.. Z Harry'm.
W pokoju, w którym zarywałam całe noce żeby zdać egzaminy i właściwie całą resztę.
Ale Harry leżał na moim łóżku z tym cwanym uśmiechem na jego twarzy, patrząc na mnie.
-Co?- Zachichotałam, wzruszając ramionami kiedy usiadłam na końcu łóżka zaraz obok niego.
-Nic. Ten pokój jest pokojem, w którym zabrałem twoje dziewictwo.
Poczułam jak na moje policzki wpływają rumieńce, kiedy unikałam kontaktu wzrokowego.
-Pamiętam.
-Świetnie.- Wyszeptał pociągając mnie tak, że leżałam obok niego.
Uśmiechnęłam się do niego, po czym spojrzałam na sufit. Zrobił to samo.
Obydwoje leżeliśmy w miłej ciszy, przez moje oczy powoli się zamknęły.
Niedługo po tym, poczułam jak jego dłoń wędruje do mojej i splata razem nasze palce.
-Tak przy okazji to chłopcy jutro przyjeżdżają.- Powiedział.
-Dlaczego?- Wyszeptałam.
-Żeby pogadać.. O zespole.
-Oh.- Westchnęłam.- To jest.. Ciężkie, odpuścić sobie swoją przeszłość wiesz? Naprawdę.
Pokiwał głową zgadzając się.
-Ale wiem że to jest czas aby ruszyć. Z tobą.
Moje serce ogrzało się na jego słowa, kiedy zacisnęłam swoje usta w cienką linię.
-Ta. Może to ten czas.
.
.
Następnego ranka, obudziłam się bez Harry'ego przy moim boku, co mnie tak właściwie zasmuciło.
Wydymałam wargi, przymykając oczy na promienie słońca gdyż nic nie widziałam.
Rozejrzałam się, jednak nie było go nigdzie w moim pokoju.
Podciągnęłam nosem, czując niesamowity zapach, na co moje oczy gwałtownie się otworzyły.
Naleśniki.
Pozostając cicho, ruszyłam powoli po schodach i zerknęłam.
Dzieci chichotały rozmawiając z Harry'm, który stał w kuchni i aktualnie gotował.
Harry gotuje? Dziękuję bogu, że nie spalił niczego. Będąc przez cały czas z nim, nie miałam pojęcia że umie gotować. Może to dlatego że częściej uprawialiśmy seks niż normalnie rozmawialiśmy.
Myślałam że żyje poza miejscem produkcyjnym jedzenia, bez obrazy. Kocham tego faceta.
Zeszłam ze schodów, przeczesując włosy, kombinując moimi palcami tak aby powstał kołtun podczas gdy ziewnęłam.
-Dzień dobry mamusiu!- Tyler uśmiechnął się promiennie.
Nie mam pojęcia jak dzieci mogą mieć tyle energii z rana, to naprawdę mnie zastanawiało.
-Dobry.- Uśmiechnęłam się.
-Dobry.- Harry odpowiedział, spoglądając na mnie.
-Gotujesz?
-Ta.
-Interesujące.- Skomentowałam, uśmiechając się kiedy usiadłam obok Emmy.
-Co? Faceci umieją gotować. Nie mów mi że tak ciężko w to uwierzyć.
-Oh ciężko uwierzyć. Prawda, Em?
Ciężko pokiwała głową, na co zachichotałam.
-Ale jestem głodny! Więc musi gotować szybciej mamusiu.- Tyler wskazał, na co Harry się zaśmiał.
-Gotuję tak szybko jak mogę, kolego!- Harry krzyknął.- Pierwszy naleśnik właśnie zrobiony.
Dzwonek do drzwi przerwał naszą rozmowę, na co zmarszczyłam brwi.
-Ja otworzę.
To zawsze brzmiało jak obciążenie za każdym razem kiedy dzwonił dzwonek.
Dzwonek nie zaprzestawał na co jęknęłam.
-Idę!
Szybko otworzyłam drzwi i sapnęłam zdziwiona.
-HANNAH!- Wykrzyczałam, przytulając ją jakbym nie widziała jej całe swoje życie.- O mój boże! Co ty tutaj robisz?!- Wykrzyczałam, nadal przytulając ją na co ona zachichotała jęcząc.
-Mam przerwę! I oto jestem! Chciałam cię zaskoczyć, więęc.
Obydwie zaczęłyśmy piszczeć, a ja znowu przyciągnęłam ją do uścisku.
.
Obydwie weszłyśmy weszłyśmy do środka, kiedy nagle zatrzymałam ją w połowie, spoglądając na nią stanowczo.
-Co?- Uśmiechnęła się, wzruszając ramionami.
-Harry tutaj jest.
-Co.. Co?- Wysyczała, otwierając szeroko oczy.- Co on tutaj robi?
-Hannah.- Westchnęłam.- Wiem, że popełnił kilka błędów.. I niedawno, jeden duży. Ale pracujemy nad tym. Dla Emmy i Tyler'a. Proszę nie bądź na niego zła. Proszę?- Poprosiłam, uśmiechając się z nadzieją.
Jej ramiona były skrzyżowane, kiedy fuknęła.
-Nic nie zrobię, obiecuję. Ale jestem wkurzona jak cholera Blue, proszę pozwól mi spoliczkować całe gówno z niego.- Zaakcentowała, zaciskając szczękę.
-Może później. Ale nie przy Emmie i Tylerze.
Zaraz po tym, weszłyśmy do kuchni, na co Harry był zaskoczony jak cholera.
-Han! O mój boże.- Jego oczy otworzyły się szerzej kiedy pokonał swoją drogę w jej stronę.
Harry przyciągnął ją, na co Hannah wyglądała na zdziwioną. Jednak przytuliła go z powrotem.
Jej twarz mówiła że wszystko kiedy w końcu złapała z nim kontakt wzrokowy.
-Harry! Znasz ciocię Hannę?- Emma sapnęła, uśmiechając się.
-Tak, tak znam.- Uśmiechnął się do niej, kiwając głową.
-Cześć ciociu Hanno!- Tyler wykrzyknął kiedy ona podeszła by przytulić tą dwójkę.
-O mój boże, tęskniłam za wami.- Zachichotała.- Jak się macie?
Obydwoje zaczęli z nią rozmawiać, Harry wrócił do robienia jedzenia.
-Jest w porządku.- Wyszeptałam do niego.- Hannah jest tylko trochę.. Wkurzona.
-Ona mnie nienawidzi.- Westchnął, patrząc w dół.
-Nie, to nie prawda. Jeżeli spróbujesz sobie przypomnieć jak siedzieliśmy godzinami rozmawiając o byle gównie, to nie można nazwać tego nienawiścią. Ale Har, ona nie nienawidzi cię.- Uśmiechnęłam się uspokajająco.
Kiwnął raz.
-Okej.
-Teraz uśmiech.- Szturchnęłam go, na co on otworzył oczy i złapał ze mną kontakt wzrokowy.
-No daleeeej.- Dodałam mu otuchy, pstrykając go w policzek, stwarzając mały uśmiech na jego twarzy.
Kiedy to zrobił, zachichotałam a on pocałował mnie w czubek głowy kiedy tamta trójka nadal była pogrążona w rozmowie.
.
.
Wszyscy byliśmy w kuchni przy stole, rozmawiając o tym co zwykle.. Cóż nie do końca.
Była tutaj dwójka ludzi która została dodana do naszego śniadania.
Emma i Tyler wydawali się być ucieszeni rozmawiając z Harry'm. To było słodkie jak oni śmiali się z tego co on powiedział, nawet jeżeli to nie było ani trochę zabawne.
.
Wsadziłam naczynia do zlewu kiedy skończyłam, pokonałam swoją drogę ponownie do stołu, siadając obok Hanny.
Em i Tyler nakłonili Harry'ego żeby usiadł obok nich, więc wylądował siadając między nimi.
Myślę że już byli na niego otwarci, szybciej niż właściwie oczekiwałam.
Te myśli sprawiały że uśmiechałam się jak szalona.
Sprawy w końcu były poukładane.
.
.
****
-Więc.. Gadałaś z Niall'em?- Zapytałam.
Delikatnie pokręciła swoją głową, spoglądając na mnie z zakłopotaniem.
-Dlaczego myślisz że chciałabym z nim pogadać?
-Cóż.. Wy dwoje mieliście coś między sobą zanim wyjechałaś. Nawet po tym.- Wymamrotałam.
Westchnęła, spoglądając na mnie smutno.
-Nie uważam, że między nami jest nadal to samo, Blue. On prawdopodobnie ma kogoś całkowicie innego. Myślę że to czas aby w końcu dorosnąć i po prostu.. Zapomnieć o wszystkim.
-Ale nie możesz tego zrobić.- Wyszeptałam.- Han, jeżeli ja pozostałam silna przez tyle lat, wiesz że możesz to zrobić.
-Ale Blue, byłaś zaręczona z Harry'm.. To oznacza, w jakimś stopniu zobowiązanie. Ja nie jestem już do niczego zobowiązana.- Powiedziała ciszej.
Harry leżał na dywanie, podnosząc Emmę i Tyler'a w powietrze zabawiając ich. Mieli swoje kolejki, w kółko powtarzając ten sam proces a ja mogłam jedynie słyszeć chichotanie. Dużo chichotania.
-Weee!- Emma śmiała się kiedy była w powietrzu.
Wtedy Harry podniósł Tyler'a i w końcu skończyli śmiejąc się razem.
-Woo hoo!- Wykrzyczał, na co uśmiechnęłam się.
Ale wtedy sobie coś uświadomiłam..
-Chłopcy. Dzisiaj przyjeżdżają.- Kiwnęłam.
-Co?- Jej oczy poszerzyły się.
-Ta.. Oni.. Oni kończą z One Direction, Hannah. Na dobre.- Westchnęłam.
-O-oh.. Ale przysięgam, słuchałam dzisiaj ich nowej piosenki w radio. Jak?..
-Harry powiedział że to czas.. Nie wiem, nie mogę pomóc ale się z nim zgadzam. On ma rodzinę. I następne co wiem to to że chłopcy też swoje będą mieli.
-Wow. To naprawdę kupa czasu co?
Kiwnęłam zgadzając się, na co ona westchnęła.
-Ja.. Nie mogę więc przyjść, wtedy.. Ja.. Nie mogę go spotkać, Blue. Ja-
-Tak, możesz. I to zrobisz.- Mobilizowałam ją i kiwnęłam pokrzepiająco.
-Blue.
-Hannah, chcę żeby wasza dwójka znowu się spotkała. Tak będzie najlepiej. Po prostu wiem że on myślał o waszej dwójce.
-Co jeżeli jednak nie? Co jeżeli kompletnie ruszył do przodu?
-Na pewno nie.
.
.
Tak, później chłopcy przyszli.
Ponownie otworzyłam drzwi i dosłownie owinęłam swoje ramiona dookoła osoby którą pierwszą zobaczyłam i był to Louis.
-Louis o mój boże.- Wyszeptałam.- Cholera, nie widziałam cię wieki! Wyglądasz jak mężczyzna!
Zachichotał, wzruszając ramionami.
-Również tak się czuję!- Wykrzyknął dumnie, na co się uśmiechnęłam.
Przytuliłam resztę chłopców w ten sam sposób i skończyłam uśmiechając się do nich.
-Tęskniłam za wami tak bardzo.
-My też, Blue.- Niall zachichotał.- Jak bliźniaki?- Wyszeptał.
-Będziecie zaskoczeni. No chodźcie.- Wskazałam do nich, na co się podporządkowali.
Zamknęłam drzwi, wiedziałam że nie będzie nic bardziej niezręcznego dla Hanny i Niall'a..
Ale ten moment musiał wkrótce nadejść, prawda?
Emma sapnęła.
-Mamusiu, więcej chłopców, kim oni są?- Wyszeptała nieco głośniej.
Tyler uśmiechnął się do czwórki podczas gdy kiwnął energetycznie.
-Kochanie, możesz dla mnie usiąść? Ja.. Muszę wam coś powiedzieć. Ty też, Ty.
Spojrzeli na siebie nawzajem, zakłopotani, jednak posłusznie usiedli na kanapie obok Hanny.
Usiadłam obok Harry'ego, kiedy on spojrzał na mnie pytająco przechylając niego głowę.
-Cóż powiedz im.- Wyszeptałam do niego.
-Jesteś pewna? Nie musimy się śpieszyć, Blue wiesz to.
Kiwnęłam.
-Czuję że to już czas.. W porządku? Powiemy im.
Byłam nieco zdekoncentrowana kiedy Niall i Hannah patrzyli na siebie nawzajem w szoku. Nadal żadne z nich nie wypowiedziało do siebie ani słowa.
Reszta chłopców również usiadła, kiedy wszyscy byliśmy w salonie.
Wszyscy wyglądali na zszokowanych kiedy zobaczyli Tyler'a i Emmę.. Wyrazy na ich twarzach wyraźnie mówiły mi że chcieli podbiec do dzieci i je przytulić.
Ale cofnęli się, wiedząc.
Cóż..
To był moment prawdy. Dla nas wszystkich.
.
.
-------------------------------------------------
No i w końcu mamy nowy rozdział!
Wiemy że pojawia się on nieco później niż miał, jednak obydwie mimo końca 
szkoły miałyśmy ręce pełne roboty.
Mamy nadzieję że nam to wybaczycie i ten cudowny rozdział wam to wynagrodzi!!
Co do kolejnych rozdziałów to zostało ich jedynie 2 i epilog!
Chciałybyśmy je dodać je jak najszybciej i zacząć z drugą częścią jednak
damy wam znać jak to będzie pod notatką epilogu!
.
Do następnego!
Lots of Love, 
Lola and Berry xx

sobota, 11 czerwca 2016

Rozdział 58

.
Blue's POV:
.
-O nie! Powinnam wrócić do domu, kompletnie zapomniałam o Gemmie.. Dzieciach..- Przeczesałam włosy dłonią.
-Shh.- Uciszył mnie, uśmiechając się.- Za dużo się martwisz. Jestem pewien że Gemma całkowicie dobrze radzi sobie z dziećmi w tym momencie, więc możemy przez chwilę zająć się sobą.
Westchnęłam, delikatnie wzruszając ramionami.
-Nie wiem, za bardzo się martwię. Dosłownie nie mogę znieść dłuższej chwili bez tej dwójki.- Wymamrotałam.
Uśmiechnął się.
-Teraz jestem tak blisko.. Nie sądzę, żebym ponownie chciał wrócić.
Jego usta łapczywie spotkały się z moimi. Delikatność dosłownie mnie zmroziła a oczy powoli się zamknęły. Pogłębiliśmy pocałunek kiedy nieco rozchyliłam usta a jego język wdarł się do nich.
Starałam się złapać po tym oddech, a Harry miał ten swój słodki uśmiech na jego twarzy.
-Dlaczego to zrobiłeś?- Wskazałam, przechylając głowę z delikatnym uśmiechem.
-Ponieważ widziałem to w twoich oczach.. Też chciałaś mnie pocałować.
.
.
Później, poszliśmy na kolację.. Do McDonald's.
To naprawdę nie było nic specjalnego.
-Romantycznie.- Powiedziałam sarkastycznie, wsadzając frytkę do ust na co on parsknął.
-Bardzo.- Dodał, uśmiechając się do mnie.
Pod stołem, jego dłoń pokonała drogę do mojego kolana, poczułam motylki w brzuchu spowodowane dotykiem jego ciepłej dłoni.
Jego palce głaskały moją skórę, a ja uśmiechnęłam się do niego.
Tęskniłam za widokiem jego koślawego uśmiechu, tym samym miał w sobie ten dokuczliwy wyraz na jego twarzy... To było coś co sprawiało że byłam... Rozbawiona w środku. Tak jak kiedyś.
Ale tym razem? To była prawdopodobnie rzecz którą nazywamy... Miłością.
-Harry, wiesz... byłam na ciebie zła. I ja...Później zdałam sobie sprawę że tęskniłam za tym wszystkim. Tęskniłam za byciem z tobą. Ale my.. nasze dzieci.  Nie będzie kolejnego w związku jak w licem, nigdy więcej Harry... Teraz musimy aktualnie podejmować mądre decyzje i--
Przytaknął z małym uśmiechem na jego twarzy.
-Blue obiecuje ci to że ja

---------------------------------------------------------------------------- 

 Hejka kochani!  

Dodajemy to dla was, ponieważ nie mamy pojęcia kiedy autorka dokończy tamten rozdział.
Jest to bardzo krótki fragment w którym tak właściwie niewiele się dzieje.
Zdecydowałyśmy jednak że będziemy dodawać rozdziały dalej nie patrząc  na to że ten jest niekompletny.
  
Kolejny pojawi się już jakoś w następnym tygodniu!
Zostało nam ich bardzo mało a że dostałyśmy zgodę na tłumaczenie drugiej części  
to tak szybko się z nami (mam nadzieję) nie pożegnacie

Berry xx.

czwartek, 2 czerwca 2016

Uwaga!! Uwaga !!

Cześć wam nasi kochani czytelnicy!
Mamy pewien problem i musicie pomóc nam go rozwiązać.
Jak widzicie nie pojawił się i nie pojawi się dzisiaj rozdział.
Stało się tak ponieważ na oficjalnym blogu
PS I HATE YOU
pisanym przez cudowną BritishBumbs,  
rozdział 58 został ucięty i tak jakby nie ma dalszej jego części.
 Razem z Lolą staramy się zrobić wszystko aby ta kontynuacja tam się pojawiła.


EDIT :
Udało się nam poinformować autorkę o problemie a ona stara sie juz to naprawić
Jednak nie wiemy ile to potrwa a w tym wypadku żeby nie namieszac poczekamy aż do doda.
Nie martwcie się później rozdziały pojawią się znacznie szybciej!!!


Berry and Lola xx

niedziela, 29 maja 2016

Rozdział 57

Blue's POV:
.
-To że cię pocałowałam wcale nie znaczy że ci to wszystko wybaczyłam, Harry. Pocałowałam cię ponieważ tęskniłam za tobą.- Wyszeptałam do jego ucha a moja dłoń była na jego ramieniu.
-Cóż... ja także za tobą tęskniłem. Blue ja wiem że stworzyliśmy tą całą sprawę z zaufaniem i ja myślę że po prostu zepsułem to dla nas... Blue proszę, daj mi jedną szansę żeby udowodnić ci że będę lepszy tym razem. Chce być lepszy. - Spojrzał na mnie smutno.- Proszę.
-Szansę. Znasz mnie dobrze, po prostu napraw to. Dam ci ją. Ale w tym momencie nie powiem jeszcze dzieciom że jesteś ich ojcem.- Pokręciłam  głową.- Harry, stresowałam się przez pięć lat i myślisz że jedno słowo przeprosin sprawi że wszystko wróci do normalności? Cóż tak nie będzie. Ponieważ musisz ciężko pracować żeby tak się stało.
-Zrobię wszystko, co będzie trzeba.
.
.
****
Harry wyszedł tego dnia z uśmiechem na swojej twarzy bo wiedział że dostał kolejną szansę. I nie miał zamiaru ponownie jej zmarnować.
-Wyglądał na bardzo miłego, mamusiu.- Emma uśmiechnęła się zza kanapy a ja przytaknęłam.
-Yeah, on naprawdę taki jest.- Zaśmiałam się ale to bardziej brzmiało jak wymuszony śmiech.
-Czy on jeszcze wróci?- Tyler zapytał.
Przytaknęłam.
-Oczywiście że tak. On ma po prostu kilka rzeczy do załatwienia. Jest tak właściwie trochę zapracowany.
-Oh. To tak jak duzi chłopcy. Zawsze bardzo zapracowani.- Tyler pokręcił swoją główką, wydymając wargi -Kiedy ja dorosnę nie chce być tak zapracowany mamusiu!
-Cóż to jest cała prawda o dorastaniu, Ty.- Uśmiechnęłam się zaczepnie mierzwiąc jego włosy.-Ale skarnie nie musisz martwić się tym teraz. Nadal jesteś dzieckiem więc tym żyj.
Pokiwał szybko głową.
-Kocham być dzieckiem.
-Ja chcę być kobietą. Żebym mogła nosić makijaż i piękne ciuchy jak ty mamusiu!
Aww, uśmiechnęłam się.
-Hej, możesz nosić piękne ciuchy kiedy tylko chcesz kochanie. Pamiętaj o tym.
Uśmiechnęła się przytulając się do mojej talii a ja się uśmiechnęłam.
.
.
.
****
-Hej, Gem czy miałabyś coś przeciwko jeśli popilnowałabyś dzieciaki za mnie przez jakąś godzinę? Muszę coś zrobić, ale jeśli nie możesz to w porządku, ja--
-Nie, nie mogę się nimi zaopiekować przez godzinę, jest w porządku.
-Dziękuje ratujesz mi życie.-Zaśmiałam się.
-Okej więc do zobaczenia Blue.
Kiedy się rozłączyłam dzieciaki bawiły się swoimi zabawkami i rzeczami w salonie, uśmiechnęłam się.
-W porządku, muszę na chwilę wyjść ale ciocia Gemma już do was idzie, popilnuje was przez chwilę. Bądźcie grzeczni, okej?
Pokiwali głowami stając przede mną, pocałowałam każde w czubek głowy. Założyłam płaszcz i zabrałam klucze a po tym usłyszałam pukanie do drzwi.
-Dzięki jeszcze raz, Gem.-Powiedziałam otwierając drzwi a ona przytaknęła.
-Zdecydowanie! Kocham te dzieciaki i nigdy nie mam ich dość.Wzruszyła ramionami z uśmiechem.
Zaśmiałam się i przytuliłam się zanim powiedziałam papa i zamknęłam za sobą drzwi.
Pokonałam drogę do auta, wskoczyłam do niego, spojrzałam wstecz a po tym cofnęłam w drugą stronę i ruszyłam przed siebie.
Krzyknęłam kiedy poczułam ze samochód w coś uderzył.
Cholera, cholera, cholera.
Wysiadłam z auta i pobiegłam na tył samochodu, znalazłam tam Harry'ego jęczącego i zwiniętego w kulkę na chodniku kiedy sapnęłam.
-Harry! Co ty wyprawiasz! Tak bardzo przepraszam nawet nie spojrzałam!- Panikowałam kompletnie, klękając obok niego.
-Wszystko w porządku? Jesteś ranny? Tak bardzo przepraszam. Powinnam zabrać cie do lekarza albo-
Jęknął w odpowiedzi machając mi lekko ręką. Po tym wskazał na swoje usta i zrobił mały dzióbek trzymając kciuki w górze.
-Nie, nie będę cie całować.- Podkreśliłam,marszcząc swoje brwi.- Jezu, Harry przepraszam.- Przeklęłam w myślach zaraz po tym jak na niego spojrzałam.
-Jestem cał.-Powiedział wydostając się.- Po prostu mi pomóż wstać, proszę.
Zrobiłam to, wstałam i złapałam go za rękę ciągnąc lekko do góry.
Harry westchnął wstając i przeczesał swoje loki
 -Cóż dziękuje za przejechanie mnie.
-Nie ma za co.- Powiedziałam cicho się śmiejąc.- Przepraszam. Boże to było takie głupie.
-Gdzie jedziesz?
Nie odpowiedziałam ale on trącił mnie ramieniem a nasze spojrzenia się spotkały.
Oparł się o auto i w tym samym momencie włączył się alarm, podskoczyłam zaskoczona a on zrobił to samo.
Wygrzebałam klucze od auta i nacisnęłam żeby przestało piszczeć a Harry jęknął
 -Przepraszam, czuję się teraz głupio.
-Nie, oboje tak się czujemy. Ja cię potraciłam.- Zaśmiałam się ścierając brud z jego policzka.
Głupkowato się uśmiechnął patrząc na mnie.
-Więc gdzie, huh?
-J..ja jadę odwiedzić swoich rodziców.- Wymamrotałam bawiąc się palcami.
-Oh.-Uśmiechnął się lekko.- Będziesz miała coś przeciwko jeżeli pojadę z tobą?
-Nie, wcale.- Powiedziałam patrząc na niego.
.
.
Harry zdecydował się kierować po tym niespodziewanym wydarzeniu a ja siedziałam na siedzeniu pasażera.
-Więc, jak było w Ameryce?- Zapytałam.
-Zabawnie.- Powiedział prosto.
-Co się stało z Kendall?- Przypomniałam przekrzywiając głowę.
-Oh, cóż my "zerwaliśmy".-Zrobił cudzysłów w powietrzu.-Jakoś kilka lat temu. Może około trzech.- Wzruszył niedbale ramionami.
Uśmiechnęłam się.
-Tak.
Zaśmiał się z mojej reakcji patrząc na mnie.
-To było sztuczne zerwanie, prawdopodobnie dlatego że nigdy nie byliśmy razem. Kendall była po porostu... tamtejsza.
Pokiwałam wolno głową i oblizałam usta
 -Więc ona teraz odpuściła, prawda?
-Yep, wróciła do swojego zwykłego życia.
-Oh.-Przygryzłam wargę powstrzymując uśmiech. Myślałam o tym co teraz będzie i uśmiechałam się wiedząc że ona więcej nie namiesza  w naszym życiu.
-Wiem że jesteś szczęśliwa że odpuściła, ja w zasadzie także.- Tak łatwo mnie odczytał, uśmiechając się. Harry trzymał jedną rękę na kierownicy a drugą położył na moim kolanie.
Spojrzałam za okno kiedy wjechaliśmy na cmentarz.
Chciałabym odwiedzić Tylera, byłam u niego chyba raz na te pięć lat.
Ale on został pochowany w LA które naprawdę chciałabym odwiedzić żeby pójść nad jego grób.
-Jesteśmy.-Harry wyszeptał zaciskając swoje usta w wąską linię kiedy zaparkował auto. Jego język wolno oblizał jego wargi a po tym jego oczy spoczęły na mnie.
Nadal nie przestawał zachwycać mnie swoimi rysami. Poczułam nagłe szczęście z posiadania go teraz. Ze mną.
Kiedy obydwoje wysiedliśmy, Harry podszedł do mnie, a po tym owinął swoje ramię dookoła moich ramion, kierowaliśmy się w chodnikiem.
Delikatna bryza i powiew wiatru roztrzepywały moje włosy a ja spokojnie oddychałam.
Było tutaj tak cicho i spokojnie.
Przeniosłam swoje włosy do tyłu, a następnie na jedno ramię kiedy zatrzymaliśmy się przed dwoma nagrobkami.
-Hej.- Uśmiechnęłam się, teraz bardziej szczęśliwa tym że nie czułam już takiej dużej straty przez moich rodziców. Czułam się oczyszczona ze wszystkich pomyłek jakie zrobiłam i tym że mogłam po prostu zacząć wszystko od nowa.
-Cześć Panie i Pani Anderson.- Harry przywitał się, siadając obok mnie.
-Cóż, Harry w końcu wrócił. I.. Można powiedzieć, że wszystko się ustabilizowało dla mnie. Dzieciaki są w domu, ciągle zastanawiając się gdzie jesteście. To będzie dla mnie ciężkie, powiedzieć im że wy odeszliście.. To, że właściwie nigdy nie wrócicie. Ale hej, to okej. Ponieważ oni dorastali również bez ojca.
Harry smutno popatrzył na mnie, na co westchnełam, nie bedąc teraz w stanie aby na niego spojrzeć.
-Nie wybaczyłam mu, jeżeli o to chodzi. Ale wiem że to właściwie też moja wina, więc może sobie też nie powinnam wybaczyć. Nie sądzę że kiedykolwiek to zrobię. Ale.. Ale te dwoje dzieciaków znaczy dla mnie wszystko.. Mamo, tato..- Starałam się powstrzymać łzy, zamykając oczy.- I ja po prostu.. Nie chcę chcę żeby kontynuowali swoje dalsze życie bez ojca wychowującego ich i będącego z nimi w tej podróży. Czasami też go potrzebuję i chciałabym to powstrzymać ponieważ wszystko czego chcę to lepsza przyszłość dla Em i Tyler'a. To wszystko czego zawsze chciałam. Ale.. Niemal połowa ich rodziny zaginęła, bez waszej dwójki.- Mój głos się załamał a usta zadrgały.- Boję się tego co inni zrobią i sobie pomyślą, bo.. Przechodziłam przez to wcześniej. I.. Nie chcę żeby to samo stało się im. Chcę żeby byli normalni.- Otworzyłam oczy, w końcu zmuszając się popatrzeć na Harry'ego.
Harry tak samo jak ja miał w oczach łzy przez co je zamknął.
-Nie chcę zostawić ich samych, już nie. Blue, naprawdę chcę żeby wszystko się teraz ułożyło. I nie pozwolę aby cokolwiek stało się tym dzieciakom. Ja.. Myślę że to ten czas kiedy powinienem zatrzymać One Direction. Po prostu nie czuję już tego samego, wiedząc że to sprawia że musisz czekać. Jestem pewien że chłopcy się zgodzą. To.. To już nie jest to samo.- Zakończył z westchnięciem.
Harry powoli splątał nasze palce, a ja spojrzałam w dół na nie.
-Daję ci kolejną szansę, Harry. Weź ją.
Harry uśmiechnął się, kiwając głową po czym pocałował mnie w dłoń.
Poczułam jak moje policzki się rumienią kiedy odwróciłam wzrok.
-Żeby zacząć to.. Dzisiaj, zabiorę gdzieś ciebie i dzieciaki.
-Gdzie?
-Dzisiaj będzie nasz ostatni występ, Blue. Nie wiem, ale chcę żeby Emma i Tyler wiedzieli co robiłem w swoim życiu przez ostatnie osiem lat.
-Chcesz zabrać ich na swój koncert?
-Na backstage, gdzie nie będzie żadnych fanów.- Kiwnął, uśmiechając się.
-W porządku.- Kiwnęłam głową.- Będą naprawdę podekscytowani, właściwie to nigdy nie byli na czymś tak interesującym, więc..
-Ale najpierw, zabiorę ciebie gdzieś.
-Dlaczego tyle niespodzianek?- Jęknęłam, Harry wziął moją dłoń w swoją kiedy zaczęliśmy powoli wracać.- Gdzie pójdziemy?
-Gdzieś gdzie jest niesamowicie.
Zastanowiłam się, jednak nic nie przychodziło mi do głowy.
-Czyli?..
.
.
Harry's POV:
.
Zabrałem ją do miejsca gdzie zawsze chodziłem kiedy chciałem pobyć sam jako dziecko, zanim dojrzałem i stałem się nastoletnim sobą.. Ja i Blue czasami uprawialiśmy seks tutaj. Pamiętam to doskonale. Każdy moment z Blue był takim, którego nie zapomnę.
Mogę powiedzieć, że ona również zaczynała pamiętać co się tutaj działo, ponieważ rumieniła się jak szalona.
-Czy my--
-Nie zrobimy tego ponownie.-Odetchnęła, potrząsając głową, ale na jej twarzy widniał uśmiech.- Trzymamy się łóżka.
To miejsce wyglądało jak opuszczony domek na drzewie, ale nie było na drzewie, więc nie wiem do końca jak to nazwać. Było naprawdę cicho i spokojnie tutaj. To było miejsce w którym mogłem pomyśleć.
-Dobry pomysł.- Zachichotałem.- Ale nigdy nie zrobiliśmy tego co obiecałem.
-Hej, nie obiecałeś mi niczego.- Wskazała.- Cóż oprócz tego że wrócisz, ale to wszystko.
-Nie! Nie, pamiętasz jak.. Zaraz po tym, jak powiedziałem że powinniśmy kochać się wśród drze? Coś jak w lesie?
Blue sapnęła, zamykając oczy i chowając twarz w jej dłoniach. Wybuchnąłem śmiechem, ale wtedy zamilkłem rozglądając się dookoła.
-Może powinniśmy zrobić to ponownie. Kiedy dzieci nie będzie w pobliżu.
-O mój boże.- Blue wymamrotała, jej policzki były czerwone jak pomidory.
Moje ręce były owinięte wokół jej talii kiedy ona leżała na mnie, mając głowę na mojej klatce piersiowej.
-Może.- Skomentowała, patrząc na mnie.
To trwało tak długo.
.
.
.
-Zróbmy coś.- Powiedziałem z niczego.- Bądźmy spontaniczni.
Minęła prawie godzina, odkąd oboje siedzieliśmy w moim "sekretnym miejscu", po czym zdecydowaliśmy wyjść na miasto. Obiecuję, że nie spróbowaliśmy ponownie.
-Cóż, nie sądzę że mamy czas.- Skomentowała, co chwilę patrząc na czas.
-Mamy cały czas na świecie, Blue.
Westchnęła, patrząc na mnie do góry.
-No dalej, wiem że chceeeeesz.- Delikatnie przyciągnąłem ją do siebie.
Blue westchnęła, przygryzając swoją wargę.
-Okej, okej. W porządku. Więc co zrobimy?
.
Blue's POV:
.
Harry zastanawiał się, a ja czekałam na odpowiedź.
Kiedy ponownie na mnie spojrzał, zrobiłam to samo patrząc na niego z optymistycznym uśmiechem, marszcząc lekko brwi.
-Uhhh, berek.- Odpowiedział, klepiąc mnie delikatnie w ramię po czym odbiegł ode mnie omijając resztę ludzi na ulicy,
Pokręciłam głową, uderzając się w twarz. Zawahałam się zanim zdecydowałam się pobiec za nim po kilku sekundach.
Chichotałam jak szalona, poruszając się między ludźmi. Uważałam by nikogo nie uderzyć więc biegłam ostrożniej, pokonując tą samą trasę co on.
.
Wkrótce, kiedy nie mogłam go dostrzec, zatrzymałam się na postój, sapiąc zmęczona.
Rozejrzałam się dookoła ze zmarszczonymi brwiami, aż sapnęłam kiedy poczułam jak ktoś podnosi mnie i obraca dookoła siebie.
Zaśmiałam się, zamykając oczy.
-Postaw mnie!
Obydwoje mieliśmy uśmiechy na naszych twarzach kiedy Harry postawił mnie ponownie na moich stopach.
Ludzie patrzyli na nas.. Po pierwsze, prawdopodobnie dlatego że nas rozpoznali. I po drugie, odstawialiśmy niezłą szopkę.
Mój śmiech zanikł, kiedy spojrzałam na niego, przechylając głowę.
-Tęskniłam.- Słowa niespodziewanie opuściły moje usta. Byłam zbyt szczera.
Jego uśmiech się powiększył a oczy zaświeciły się.
-Nie masz pojęcia.
-Pocałuj tą dziewczynę, do jasnej cholery.- Jakiś facet powiedział znikąd, na co on zachichotał.
Uśmiechając się szeroko, Harry wskazał na swój policzek.
-Mężczyzna powiedział.- Zachichotał.
Wywróciłam oczami, stając delikatnie na palcach, moje usta pokonywały drogę do jego policzka by złożyć tam delikatny pocałunek i wtedy..
Delikatnie się odwrócił, przez co moje usta spotkały się z jego. Zmarszczyłam brwi kiedy Harry przyciągnął mnie bliżej siebie, nasze ciała dopasowały się a usta poruszały się synchronicznie.
Płynnie.
Mężczyzna zaśmiał się, kiwając głową i uniósł swoje kciuki do góry.
-Jesteś takim idiotą.- Wyszeptałam do jego ucha, trzymając dłonie na jego torsie. Poczułam jak uśmiecha się w moją skórę podczas gdy wsadził swoją twarz w moją szyję.
To wtedy moje ręce powoli pokonały swoją drogę do jego szyi, a uśmiech pojawił się na mojej twarzy,
.
.
__________________________
.
Jeeju, no i mamy kolejny emocjonujący rozdział!
Dajcie znać w komentarzach jak wam się podobał i co sądzicie o relacjach między Harry'm a Blue
.
Jak myślicie co się wydarzy w najbliższych rozdziałach?
Czy dzieciaki dowiedzą się że Harry jest ich tatą?
Czy fani dowiedzą się o Blue i dzieciach?
Czekamy na wasze pomysły!
.
Przypominamy że jeszcze jedynie 4 rozdziały + epilog do końca!
.
Lots of love,
Lola and Berry xx

edit:jeżeli ktoś chce być informowany o nowych rozdziałach na tt to zapraszamy do zakładki "informowani"!!

środa, 25 maja 2016

Rozdział 56

Harry's POV:
.
Następnego dnia, była dziesiąta rano i rzadko o tej godzinie wstawałem, ale... tak czy inaczej.
Podjechałem na podjazd domu mojej mamy kiedy wspiąłem się na schody odetchnąłem.
Zapukałem szybko, klaskając lekko rękami, można powiedzieć że byłem naprawdę roztargniony w tym momencie.
Musiałem porozmawiać z Blue.
Musiałem zobaczyć bliźniaki.
-No dalej!- byłem zestresowany i przebiegałem ręką po moich włosach.
Gemma otworzyła drzwi, wyglądała na starszą odkąd widziałem ją ostatnim razem, zmarszczyła swoje brwi.
-Harry? Więc cholera zaginąłeś w akcji- spojrzała na mnie gorzko, przypatrując mi się nieprzychylnie. W jej tonie słychać było dużą porcję sarkazmu.
-Gemma- westchnąłem, chciałem po nią sięgnąć ale się odsunęła.
-Pięć lat Harry. Tyler i Emma nie wiedzą nawet kim ty do cholery jesteś, ponieważ przez pięć szalonych lat, nie przyjechałeś chociaż raz -Jej głos się załamał kiedy pokręciła głową patrząc w dół. Łzy błyszczały w jej oczach kiedy westchnęła.
-Nie jesteś gotowy żeby być ojcem, to tyle. Nieprawda?- niemal splunęła.
-Gemma, wróciłem bo ją kocham. Chce zobaczyć moje dzieci i jest mi przykro że nie jestem takim ojcem jakim chciałbym być... To wszystko to nie była moja decyzja. Zarząd prosto powiedział, zapomnij i zajmij się zespołem. Nie wiem ale chcę być kompletnie szczery i po prostu z tego wyjść. Sława uderzyła mi do głowy. I może dlatego myślałem że Blue będzie tutaj szczęśliwa po prostu opiekując się dziećmi. Czy to nie było to, co kazała mi zrobić? Zostań daleko od dzieci żeby nie były w oczach publiki? To jest to co zrobiłem Gemma, posłuchałem jej i odszedłem bo ją kochałem i chciałem żeby była szczęśliwa. Mógłbym zabić żeby zobaczyć jej uśmiech, tylko po to żeby ją usatysfakcjonować. I jeśli to oznaczało to że nie będę mógł widzieć jak moje dzieci dorastają po to by chronić je przed mediami to własnie to zrobiłem. Nie byłem gdziekolwiek po to by zapomnieć. Nigdy nie byłem tym typem człowieka, i wiesz o tym.-
Była oniemiała tym co przed chwilą jej wyznałem, kompletnie. Nie byłem tu po to żeby wciskać jakieś gówno, to wszystko było takie proste.
Gemma odchrząknęła lekko się wiercąc -Powinieneś z nią porozmawiać. Powiedzieć jej dlaczego -powiedziała miękko -Ona nadal mieszka trzy domy w dół ulicy- skrzyżowała swoje ręce patrząc na mnie.
Mój żołądek pienił się w niepokoju kiedy ścisnąłem usta w wąską linię -Jak ona się ma?- wyszeptałem.
-Dobrze. Odwiedza nas co jakiś czas z bliźniakami. One urosły Harry, mają oboje po pięć lat i są w podstawówce - wymamrotała wzruszając ramionami -Przegapiłeś ogromy kawał ich dzieciństwa Harry.. ale obiecaj mi. Nie zbombardujesz dzieci płacząc i mówiąc im że jesteś ich ojcem. To je zdezorientuje.. Har, po prostu porozmawiaj z Blue okej? To będzie jej decyzja że dzieci będą mogły cię rozpoznać lub nie-
Pokiwałem głową po krótkiej chwili.
-Okej. Powiem mamie że przyjechałeś, i że jesteś właśnie... tutaj. Bierze prysznic-
-Dziękuje ci tak bardzo, Gem. Za wszystko- uśmiechnąłem się słabo i wolno przyciągnąłem ją do uścisku, obejmowałem małą formę mojej siostry.
-Nie ma problemu okej? Jesteś moim bratem, więc...-
Uśmiechnąłem się lekko a ona poklepała mnie po plecach.
.
.
*****

Blue's POV:
.
Był sobotni poranek, a dzieci jadły płatki siedząc w salonie i oglądając Cartoon Network.
Byłam w kuchni robiąc płatki z mlekiem dla siebie, nadal byłam smutna przez wczorajszy incydent.
Nie miałam tego na myśli co powiedziałam...  Po prostu rozgniewało mnie to że on nie pamiętał w ogóle o bliźniakach. Kariera jest karierą ale dlaczego on tak nagle zniknął?
Nadal byłam trochę śpiąca więc położyłam głowę na stole w kuchni moje oczy lekko się zamknęły.
Dzwonek do drzwi zadzwonił dwa razy a po tym nastąpiło pukanie, zignorowałam to będąc zbyt leniwą żeby się podnieść.
-Ja otworzę mamusiu!- Emma zawołała i słyszałam jak biegnie do drzwi.
-Okej, nie rozmawiaj z nieznajomymi jeśli to ktoś taki- ziewnęłam.
.
.
.

Harry's POV:
.
Westchnąłem, obawiałem się że nawet mi nie otworzy widząc że to ja. Nie mogę jej winić... zamieszałem tak bardzo.
Drzwi się otworzyły, nie było nikogo przede mną.
Ale kiedy spojrzałem w dół była tam mała dziewczynka z lekko długimi  ciemno brązowymi włosami, jej oczy były piwnie zielone.
Nieśmiało wychyliła się za drzwi patrząc na mnie.
-Emma?- Byłem w kompletnym szoku że urosła tak bardzo przez ten czas -Emma-
Moja córka...
-M..mamo.. Ktoś jest za drzwiami i ja...-
-Mówiłam ci żebyś nie rozmawiała z nieznajomymi Em..-
Ucięła tak szybko jak pokonała drogę do drzwi.
Blue zastygła, nasze oczy się spotkały pierwszy raz od bardzo dawna, przygryzłem nerwowo wargę.
-Blue, posłuchaj mnie. Ja...-
Spojrzała w dół kręcąc głową.
.
.
Blue's POV:
.
-Nie, Harry. Nie zamierzam wysłuchiwać tych wszystkich kłamstw w kółko i w kółko - poczułam że powstrzymuję łzy, tylko dlatego że Emma tu była i nie chciałam żeby widziała mnie tak załamanej.
Emma się zaśmiała, jakkolwiek beznadziejna była ta sytuacja w tym momencie. Myślę że tylko dlatego że dzieci tak mają.
-Mogę dotknąć pana loków? Wyglądają na bardzo kręcone! Kręcone, kręcone, kręcone!- zaśmiała się trzymając rączkę przy swoich ustach kiedy się śmiała.
Harry spojrzał na mnie smutno a potem na Emmę z miękkim uśmiechem.
Zmarszczyłam brwi -Emma, on jest nieznajomym-
-Ale mamusiu, ja chcę tylko dotknąć jego włosów! Proooszę-
Westchnęłam przygryzając wargę, nigdy nie lubiłam jej odmawiać.
Harry powoli uklęknął przed nią a ona nadal był lekko niższa od niego.
Uśmiechnęła się, głaskając go po twarzy przed tym jak owinęła jego loki wokół swoich palców. Emma zaśmiała się z uciechą, Harry lekko się uśmiechnął.
A chwile po tym się rozpłakał, łza spłynęła w dół jego twarzy.
-Oh nie! Przepraszam! Nie miałam zamiaru żeby pan płakał!- powiedziała -To jest w porządku- zagruchała do niego jakby on był dzieckiem lekko dotknęła jego twarzy swoją małą rączką i otarła jego łzy. Harry lekko się zaśmiał patrząc w dół.
-Emma, to czas żeby wrócić do środka- powiedziałam z bólem patrząc w dół.
-Mamusiu ale czego on chciał?-
-On po prostu...-
-Jestem kolegą twojej mamy Emma, prawda?- Harry kłamał przerywając mi, moje oczy lekko się rozszerzyły. -Jestem Harry - przedstawił się z skinięciem, trzymając rękę przed sobą.
-Tak, jestem Emma. Miło cię poznać proszę pana... oh to znaczy Harry! J..ja mam brata i on wygląda zupełnie jak ja a to jest naprawdę fajne! Jesteśmy bliźniakami, tak powiedziała mamusia!- klasnęła uśmiechając się - Chcesz zobaczyć nasze twarze?!-
 -Emma- westchnęłam ostrzegawczo -Proszę kochanie nie możemy teraz-
Spojrzała na mnie smutno -Mamusiu proszę, chce tylko żeby twój kolega poznał Tylera! Proszę mamusiu-
.
.
*****
.
To skończyło się źle, ponieważ argumentowałam Emmie to trochę bardziej że Harry 'nie jest jednym z moich dobrych przyjaciół w tym momencie' ale ona nadal się upierała ze swoimi szczenięcymi oczami i błagała.
I  zaraz po tym zaprosiłam go do środka. Cholera yeah był moim kolegą, jasna sprawa.
-Tyler to jest mamy kolega Harry! - wskazała na Harry'ego który szedł za nią do salonu gdzie był Tyler.
Tyler po prostu pomachał z uśmiechem na twarzy -Miło cię poznać, kolego mamusi! Jestem Tyler!-
-Cześć Tyler- Harry przytaknął kręcąc ponownie głową kiedy ja wariowałam.
Nie chciałam pozwolić mu... wrócić kolejny raz tak łatwo.
-W porządku więc kończcie śniadanie, ja pójdę z nim pogadać - uśmiechnęłam się mówiąc do nich.
-Okej!- Emma zawołała - do zobaczenia później... Uhh.. Wysoki, wysoki lokowaty chłopaku!- zaśmiała się ze swojego dziecięcego humoru, przykleiłam uśmiech na twarz również na siłę.
Razem z Harry'm wyszłam za zewnątrz i po cichu zamknęłam za sobą drzwi zostawiając drzwi lekko otwarte.
-Harry, nie powinno cię tu do kurwy być. Nie możesz kolejny raz po prostu w magiczny sposób się pojawić i zachowywać jakbyśmy nie mieli dzieci od pięciu lat! Harry, co stało się ze wszystkim co planowaliśmy... z pobraniem się, odwiedzaniem dzieci przez ten cały czas?! Ostatnim razem jak sprawdzałam to było pięć lat temu. Co miałeś w głowie dając mi ten śmieszny pierścionek zaręczynowy jeśli chciałeś o mnie zapomnieć?! Harry myślałam że mogę ci zaufać tym razem a  ty ponownie to wszystko zniszczyłeś- westchnęłam kręcąc głową.
-Myślisz że ja naprawdę planowałem zapomnieć? Że planowałem pozwolić dzieciom żeby nie widziały we mnie swojego ojca? Nie. Powiedziałaś mi dokładnie żebym nie kończył tej kariery. Tak więc tego nie zrobiłem. Blue to boli. Ale mogę być raniony dla ciebie za każdym razem. Blue wszystko co robiłem to po to żebyś mogła być szczęśliwa. I jeśli to oznaczało odejście to bym to zrobił. Jeśli to oznaczałoby zapomnienie to także bym to zrobił. Blue to wszytko przez to że cię kocham , Tylera i Emmę także- wyszeptał na końcu patrząc na mnie smutno -Blue, kocham cię i nigdy nie przestanę...Możesz myśleć że to kolejne gówno ale nie. To nie tak... Blue, to są moje dzieci które urosły. Obudziłem się i zdałem sobie z tego sprawę... Może to czas by to zmienić. Może to jest ten czas żeby zacząć tą całą rodzinę z tobą. Blue, wiesz że nie jestem w stanie utrzymać się na tak dług od ciebie... Spójrz co czas nam zrobił. To sprawiło że dorośliśmy, kochanie - płakał, jego oczy były tępe  kiedy łzy błyszczy w jego oczach z takim smutkiem.
To był dla mnie szok jego słowa, oniemiałam - Harry...- Zdałam sobie sprawę że mój pierścionek nie był na moim palcu - zdjęłam pierścionek, ponieważ myślałam że już więcej nie wrócisz. Harry ja naprawdę się bałam że o mnie zapomniałeś. Obawiałam się tego że nasze dzieci naprawdę dorosną bez poznania ich własnego ojca.- pociągnęłam nosem i skrzyżowałam ramiona na klatce piersiowej
-Ale może to ja popełniłam błąd wysyłając cie z daleka od nas. Ponieważ Harry, wszystkiego czego pragnę to znów być szczęśliwa. A nie mogę tego zrobić bez ciebie tutaj. Pięć lat, czekałam i czekałam... Ale okazuję się że to wszystko było moją winą- pokręciłam głową.
-Hej- Harry wyszeptał podchodząc do mnie i wytarł moje łzy z policzków - To była nasza wspólna wina. Oboje byliśmy zbyt głupi żeby wiedzieć że powinniśmy zawrócić-
-A.a to znaczy?- wymamrotałam, niepewnie na niego patrząc kiedy jego palce pieściły mój policzek.
-Rozpoczęcie życia z tobą- jego wargi delikatnie potarły mój policzek czekając na pozwolenie.
Westchnęłam kiedy otarł moją ostatnią łzę.
-Nigdy nie jest na to za późno- mruknęłam, jego druga ręka spoczęła na mojej talii a jego palec kreślił kółka na niej.
-Pocałuj mnie- zachęcił błagalnie a ja przytaknęłam.
-Tęskniłam... Tak bardzo- mój głos się załamał kiedy nasze usta spotkały się w miękkim pocałunku.
Nasze wargi poruszały się razem przez jakiś czas, moje ramiona był oplecione wokół jego szyi przed tym jak usłyszałam krzyki Tylera i Emmy dość blisko.
-MAMUSIU DLACZEGO CAŁUJESZ SIĘ ZE SWOIM KOLEGĄ!- Emma sapnęła głośno
-KŁAMCA KŁAMCA SPODNIE NA OGIEŃ!*-  Tyler zauważył wskazując na mnie.
I tak, zarumieniłam się przez ich dwójkę.
Może kilka rzeczy związanych z nami się nie zmieniło, tak sądzę.

----------------------------------------------------------------------

* (liar liar pants on fire)

Kto by się tego spodziewał...
Rozdział zalicza się do jednych z bardziej wzruszających.

Szybkimi krokami zbliżamy się do końca bo zostało nam jakichś 5 rozdziałów + epilog!!! 

Jesteście naprawdę wspaniali! 
Uwielbiam czytać wasze komentarze, one zawsze wywołują szeroki uśmiech.

UWAGA!
Rozdziały od teraz będą pojawiać się w:
Środy i Soboty
!!!!

Czytasz = komentujesz!

Do następnego robaczki !
 Berry xx.